Nie ma, nie ma wody w naszych rzekach. Europejska energetyka w opałach przez upały
± Przy zmieniającym się rozkładzie opadów (pada co prawda bardziej intensywnie, intensywniej, ale rzadziej), wyższym parowaniu, zabudowie terenów zielonych i braku retencji wody oznacza to obniżanie się poziomu wód powierzchniowych i zasilających je wód podziemnych. W efekcie wody będzie (tak naprawdę: już jest) coraz mniej: dla gospodarstw domowych, rolnictwa, w cennych obszarach chronionej przyrody i wreszcie – dla energetyki. A problemy z energią elektryczną oznaczają problemy całego kraju, łącznie z – w ekstremalnym scenariuszu – masowym zagrożeniem życia i zdrowia ludzi i funkcjonowaniem państwa jako takiego.
± W najgorszym momencie kryzysu największy bezwzględny ubytek mocy zanotował węgierski Paks: z ok. 2 GW mocy elektrownia zeszła do zaledwie 240 MW, a więc z systemu wypadło ok. 1,76 GW, czyli 88 proc. jej mocy. W rumuńskiej Cernavodzie (zwykle pokrywającej ok. 2o 20 proc. zapotrzebowania kraju) wyłączony został jeden z dwóch reaktorów po 706 MW – ubytek wyniósł więc połowę mocy elektrowni. Zapowiadanego wyłączenia drugiego reaktora ostatecznie udało się uniknąć.
± Warto przy tym pamiętać, że wzrost średniej temperatury o ok. 2°C – to skala ocieplenia Europy względem lat 1850-1900 – tylko pozornie wygląda na mało znacząco. znaczącą. W końcu co za różnica, czy w jakiś wrześniowy poranek jest 9°C czy albo 11°C, prawda? Problem w tym, że przy wzroście średniej przesunięciu w stronę wyższych wartości ulega cały rozkład temperatur, np. w roku. Nieco upraszczając: temperatury, które wcześniej występowały bardzo rzadko i znajdowały się na skraju rozkładu, pojawiają się teraz znacznie częściej. Z kolei rzadsze skrajne wartości są jeszcze wyższe.