"Dziś zakład pogrzebowy w Polsce może założyć każdy". Q&A z Szymonem Piegzą
± Szymon Piegza w serii Q&A odpowiedział na liczne pytania czytelników Czytelnicy Onetu pytali o branżę pogrzebową. Poruszył wiele kwestii — od intrygujących wątków z ostatnich tekstów Onetu, m.in. o Szpitalu Południowym i Szpitalu na Banacha, po z pozoru proste pytania, na które niełatwo odpowiedzieć, np. dlaczego w Polsce nie można spalić zwłok i pochować urny we własnym ogródku, czy kto chowa zmarłych, po których ciała nikt się nie zgłosił? zgłosił.
± — Oczywiście, że nie jest to etyczne. jest. W ostatnich miesiącach zajmowaliśmy się Szpitalem Południowym, a ostatnio Szpitalem na Banacha w Warszawie i tam taki proceder ma miejsce. Dla szpitala zajmowanie się ciałem to prawie zawsze jest biznes. Szpital musi ma obowiązek wykonywać, zajmować się ciałami zmarłych, ale często jest tak, co też ujawniliśmy ostatnio w Onecie, że szpital nie chce tego robić i podpisuje umowy z konkretnymi zakładami pogrzebowymi. Dla szpitala jest to bardzo dobre rozwiązanie biznesowe, wyłącznie biznesowe, ponieważ szpital nie musi zajmuje się wtedy zajmować tak naprawdę przechowywaniem zwłok i przygotowywaniem ich do wydania rodzinie, tylko robi to najczęściej zewnętrzna firma.
± — Prywatny zakład pogrzebowy zajmuje się ciałami pacjentów ze szpitala, więc nietrudno się domyślić, że ten szpital niejako oferuje rodzinom swoje usługi pogrzebowe, co — przypominam — na terenie każdego szpitala jest absolutnie zabronione prawnie. To jest pokłosie afery łowców skór sprzed ponad dwudziestu lat — dodaje.
± Dalej pan Pan Marcin pyta o to, co dzieje się z ciałami, po które nikt się nie zgłasza.