Lech ograł mistrza Wysp Owczych. Agnero zapewnił Poznaniakom zaliczkę
− Jedynego gola zdobył w 81. minucie Yannick Agnero.
− W trakcie meczu żółtą kartkę w zespole Lecha otrzymał Radosław Murawski. W drużynie gości napomniani zostali Mansour Sinyan, Gisli Rolantsson, Filip Brattbakk i Pall Klettskars. Spotkanie prowadził izraelski sędzia Orel Grinfeeld, a z trybun obserwowało je 16 541 kibiców.
− Rewanż odbędzie się za tydzień w Tórshavn.
− Zespół, który okaże się lepszy w dwumeczu, awansuje do czwartej rundy eliminacji Ligi Europy, gdzie zmierzy się z wygranym rywalizacji pomiędzy FC Thun ze Szwajcarii a islandzkim Vikingurem Reykjavik.
+ Zaledwie tydzień po kompromitującej porażce z duńskim Aarhus 1:4 (rzuty karne 3-4) w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, Lech był blisko kolejnego blamażu. Dopiero gol Yannicka Agnero w 81. minucie dał gospodarzom zwycięstwo, które w kontekście dwumeczu niczego nie przesądza.
+ Poznaniacy przystąpili do spotkania bez trenera Nielsa Frederiksena na ławce. Szkoleniowiec został zdyskwalifikowany na jeden mecz przez UEFA za opóźnione wyjście z szatni swojego zespołu na drugą połowę podczas meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Aarhus. W przypadku takiego zdarzenia odpowiedzialny jest właśnie szkoleniowiec. Duńczyk zasiadł w loży, a drużyną kierował jego asystent Andreas Hagen.
+ Nie tylko Frederiksen nie mógł zająć swojego miejsca na stadionie. Europejska federacja zamknęła drugą trybunę poznańskiego obiektu, tzw. Kocioł, za używanie przez kibiców pirotechniki. Najzagorzalsi fani „Kolejorza” przenieśli się na sąsiedni sektor i stamtąd dopingowali piłkarzy.
+ Pierwsza połowa upłynęła po znakiem przewagi mistrza Polski, ale rywale wcale nie ograniczali się jedynie do obrony własnego przedpola. Zawodnicy z Wysp Owczych przetrwali napór Lecha, a potem kilka razy zagościli pod bramką Mateusza Lisa. Wprawdzie ich akcje nie stwarzały większego zagrożenia, ale strzał zza pola karnego bez przyjęcia w wykonaniu Joannesa Danielsena poszybował tuż nad poprzeczką.
+ Potem lechici już w bardziej zdecydowany sposób zaatakowali przeciwnika. Po dokładnej wrzutce Joela Pereiry Allahyar Sayyadmanesh dołożył tylko nogę, lecz trafił w bramkarza KI Klaksvik. W kolejnej akcji Irańczyk próbował dośrodkować, a piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę. Świetną szansę miał Antoni Kozubal, ale Mark Jensen bronił jak w transie.
+ Jak się okazało, był to jedynie kilkuminutowy zryw gospodarzy, bo później znów mieli spore problemy z rozerwaniem defensywy mistrza Wysp Owczych. Poznaniacy grali dość wolno, schematycznie, a przeciwnicy mocno pracowali w destrukcji, grając często prostymi środkami. W ofensywie starali się długimi podaniami uruchamiać swoich napastników, lecz Poznaniacy nie dali się zaskoczyć.
+ Już na samym początku drugiej odsłony Lech mógł otworzyć wynik, gdy Pablo Rodriguez w sytuacji sam na sam z siedmiu metrów próbował uderzyć w tzw. długi róg, ale uczynił to mało precyzyjnie. Przełomu jednak nie było, bowiem ataki mistrza Polski były przysłowiowym waleniem głową w mur. Do tego podopieczni Frederiksena zostawiali sporo swobody rywalom przed swoim polem karnym, ale Farerzy swoich szans nie wykorzystali. Najlepszą okazję miał Arni Frederiksberg, który bezpośrednio z rzutu rożnego próbował zaskoczyć Lisa, ale trafił w poprzeczkę.
+ Jednostajne, prowadzone w wolnym tempie ataki Poznaniaków były z góry skazane na porażkę. Mnożyły się niedokładne podania oraz dośrodkowania „do nikogo”. Gol padł w dość nieoczekiwanym momencie, gdy goście całą drużyną przenieśli się na połowę Lecha. Mikael Ishak uruchomił Agnero, który przez pół boiska biegł samotnie i mając przed sobą tylko Jensena, okazji nie zmarnował.
+ Ostatnie 10 minut przyniosło w końcu niezłą dawkę emocji. Kilka minut później mogło być 1:1 - Pall Klettskard z bliska główkował, lecz Lis znakomicie sparował piłkę. Mistrzowie Polski byli blisko podwyższenia wyniku, lecz bramkarz KI Klaksvik instynktownie nogą obronił strzał Szweda. Niewiele zabrakło także Ishakowi, ale piłka po jego strzale głową minęła światło bramki.