Pożar samochodu z namiotem na kempingu w Parku Śląskim
± Do groźnego pożaru doszło w sobotę nad ranem w rejonie Alei Dojazdowej na terenie Parku Śląskiego w Chorzowie. Zgłoszenie, które wpłynęło do Państwowej Straży Pożarnej, dotyczyło płonącego samochodu osobowego z zamontowanym na dachu namiotem, w którym przebywała rodzina. czteroosobowa rodzina z Białegostoku – rodzice i dwoje dzieci w wieku 7 i 15 lat.
± Na miejsce natychmiast skierowano kilka zastępów straży pożarnej oraz zespoły ratownictwa medycznego. Strażacy szybko opanowali ogień, jednak trzy osoby wymagały poszkodowana rodzina wymagała pomocy medycznej.
± Działania służb na miejscu zakończyły się o godzinie 4:34. Obecnie trwa szczegółowe dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyn wybuchu pożaru. Policja i biegli z zakresu pożarnictwa analizują wszystkie okoliczności tego dramatycznego zdarzenia. Rozważana jest hipoteza awarii instalacji elektrycznej w samochodzie.
− Jak ustalili strażacy, w aucie spało dwoje dzieci w wieku 7 i 15 lat, natomiast ich rodzice nocowali w namiocie na dachu pojazdu. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie.
− Ojciec próbował samodzielnie opanować pożar jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych, niestety doznał przy tym poparzeń rąk. Dzieci zostały narażone na działanie tlenku węgla i wykazywały objawy podtrucia.
+ Po przyjeździe na miejsce służb, okazało się, że samochód z namiotem dachowym jest całkowicie objęty pożarem. Wszystkie osoby znajdujące się wewnątrz wcześniej ewakuowały się – powiedział kpt. Michał Adamek z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chorzowie.
+ Podkom. Magdalena Jurkowska z Komendy Miejskiej Policji w Chorzowie wskazała, że cała rodzina trafiła do szpitala. Ojciec doznał oparzeń przedramienia i palca, a matka oraz dzieci wyszli ze zdarzenia bez urazów. Wszyscy, po przeprowadzeniu profilaktycznych badań, opuścili szpital.
+ Ogień uszkodził również zaparkowanego obok kampera, w którym znajdowało się dwoje obywateli Wielkiej Brytanii. Jeden z nich został zabrany do szpitala. Również po badaniach opuścił szpital.
+ – Wstępne ustalenia biegłego z zakresu pożarnictwa wskazał, że to był przypadek losowy. Natomiast biegły musi teraz ocenić, z jakiego powodu do tego pożaru doszło – powiedziała podkom. Jurkowska.