±Polityk zaznaczył, że w sobotę rano o godz. 8:10 8.10 do bułgarskiej przestrzeni powietrznej od północy wleciał bezzałogowiec.
±Jak dodał, dodał Radew, bezzałogowiec eksplodował około 100 metrów w głąb terytorium Bułgarii. od bułgarsko-rumuńskiej granicy.
±- Do zdarzenia doszło w bezpośrednim sąsiedztwie dawnego przejścia granicznego Kardam między Bułgarią a Rumunią oraz około 1000 metrów od bułgarskiej stacji kompresorowej na trasie gazociągu Transbałkańskiego transbałkańskiego łączącego Turcję z Ukrainą - dodał Radew. Według premiera dron rozbił się na polu słoneczników.
±- Podjęto odpowiednie działania, a teren został odgrodzony. Nie odnotowano ofiar ani zniszczeń infrastruktury - zaznaczył premier. Dodał, że w sprawie trwa śledztwo, które ustali w ramach którego ustalane będzie pochodzenie drona.
±Polityk został zapytany, zapytany czy to był dron cywilny cywilny, czy wojskowy. - Dron uległ uszkodzeniu w wyniku wybuchu - dopowiedział. - To nie była zabawka, ale większy dron - wyjaśnił.
±Premier zaznaczył, że trudno powiedzieć, czy incydent był celowym atakiem i czy dron przewoził przenosił jakiś ładunek.
±- Na tym etapie nie da tego ustalić, czy to była zamierzona akcja - zaznaczył. Dodał, że dron przewoził przenosił ilość materiałów wybuchowych, wybuchowych wystarczającą do wywołania eksplozji słyszalnej z dużej odległości.
−Polityk przekazał, że to rumuńska straż graniczna wykryła sygnał dźwiękowy pochodzący z drona. Chwilę później, bułgarska straż graniczna usłyszała drona.
+Najpierw warkot drona usłyszeli rumuńscy strażnicy graniczni, a potem patrol bułgarskiej policji odnotował silną eksplozję.
+Źródła: AFP, Bułgarska Agencja Informacyjna