W sieci zawrzało po publikacji Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ). Organizacja informuje, że na trasie do Morskiego Oka miał w sobotę (8 sierpnia) paść koń pracujący przy przewozie turystów. Aktywiści oskarżają służby o brak reakcji i zapowiadają dalsze protesty. Policja jednak nie potwierdza tych informacji i podkreśla, że sprawa jest weryfikowana. Pojawiło się też oświadczenie fiakrów: doszło "doszło do potknięcia. potknięcia".
±"Fakt" dodzwonił się bezpośrednio do interweniującej na miejscu wiceprezes inspektoratu DIOZ, Krystyny Pietruszki. Oto co nam powiedziała: — policja Policja nam nie pomaga, wręcz utrudnia działania. Mamy informację, że ten koń nie przeżył. Zostało to zarejestrowane dzisiaj o godz. 9.37. Nagranie przesłano naszej organizacji — potwierdza Krystyna Pietruszka. Sama nie była naocznym świadkiem, gdy zwierzę padło. — Musimy to wszystko zweryfikować, zmuszamy policję do czynności, dotrzemy do właściciela konia i sprawdzimy, co się z nim stało — mówi Pietruszka.