W hotelu w Olsztynie zawaliła się ściana. Goście i dzieci uciekali w popłochu
± Krótko po godz. 15.00 16.00 w sobotę (8 sierpnia) doszło do katastrofy budowlanej. Goście nie mogli się spodziewać, że zwykły dzień zamieni się w prawdziwy koszmar. Ponad 100 osób, w tym dzieci z kolonii i ich opiekunowie, musiało natychmiast opuścić budynek. Hotel przyjmował 200 gości, ale połowa z nich w chwili katastrofy była poza obiektem.
± Dzięki sprawnemu działaniu funkcjonariuszy służb ratowniczych oraz obsługi hotelu udało się szybko ewakuować wszystkich przebywających w budynku.
± — Na szczęście nie ma osób rannych, nikomu nic się nie stało — dodaje Anna Balińska. — Czekamy na nadzór budowlany. — To właśnie inspektorzy zdecydują, czy budynek jest bezpieczny i kiedy goście będą mogli wrócić do środka. środka — dodaje Anna Balińska.
− Do tego czasu hotel pozostaje zamknięty. Czekamy na dalsze informacje od służb i będziemy na bieżąco informować o rozwoju wydarzeń w olsztyńskim hotelu przy ul. Kanarkowej.
+ — O godz. 16.03 otrzymaliśmy zgłoszenie, że przy hotelu Manor runęła jedna ze ścian szczytowych budynku. Na miejsce skierowano cztery zastępy straży pożarnej, które zabezpieczały teren i wspierały ewakuację osób przebywających w hotelu — mówi "Faktowi" mł. kpt. Szymon Pawłowski ze stanowiska kierowania Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Olsztynie.
+ Po południu zapadły kluczowe decyzje co do dalszej działalności hotelu. W związku z decyzją nadzoru budowlanego grupa dzieci, która przebywała w hotelu na koloniach, musiała zakończyć swój pobyt. Mogę potwierdzić, że użytkowanie budynku zostało wstrzymane — mówi strażak.
+ Na razie nie jest jasne, dlaczego ściana runęła. Strażacy nie wykluczają jednak związku z prowadzonymi przy obiekcie pracami.
+ — Z mojej wiedzy wynika, że przy hotelu były prowadzone prace remontowo-budowlane. Nie mamy jeszcze ustalonej oficjalnej przyczyny zdarzenia, dlatego nie chciałbym przesądzać o powodach tej katastrofy — zaznacza mł. kpt. Pawłowski.