±- Oni myślą w perspektywie roku 2040 i 50. 2050. A nie w perspektywie najbliższych wyborów, które są zresztą we wrześniu w Rosji, bo te wybory ich w żaden sposób nie dotyczą, znaczy nie porządkują świata rosyjskiego myślenia o geopolityce, tylko że oni tę wojnę chcą wygrać, chcą narzucić ład pokojowy według własnych zasad - tłumaczył Marek Budzisz.
±Zbigniew Parafianowicz przyznał ekspertowi rację, oceniając, że bez zachodnich pieniędzy, dostaw sprzętu i wsparcia informacyjnego, wojna ta już dawno rozstrzygnęłaby się na korzyść Moskwy.
±Marek Budzisz ostrzegł przed rosnącym ryzykiem tzw. "mniejszego wtargnięcia" mniejszego wtargnięcia w terytorium Sojuszu. Zwrócił uwagę, że agresja ze strony Moskwy może przybrać zaskakującą, niesymetryczną formę.
±Zastrzegł on jednocześnie, że agresja wobec NATO nie musi mieć wcale charakteru działań sił lądowych i otwartej, pełnoskalowej wojny, znanej z inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.
±- Agresja może przyjąć formę powtarzających się ataków z powietrza, czy to przy użyciu dronów dalekiego zasięgu, czy przy użyciu systemów rakietowych - ocenił Marek Budzisz, dodając, że zawsze pojawi się w nich kwestia "zabłądzenia" rakiety, co mimo wszystko wyrządzi ogromne szkody psychologiczne zaatakowanemu społeczeństwu.
+Cały najnowszy odcinek "Bez Doktryny" zobaczysz TUTAJ.