+Najpiękniejszy dla mnie był wczorajszy etap (wokół Bukowiny Tatrzańskiej) – piękna okolica i mnóstwo wspaniałych kibiców. Polacy to naprawdę mili ludzie. Startowałem tu już w 2022 roku i miałem bardzo dobre wspomnienia, dlatego z niecierpliwością czekałem na powrót. Cały wyścig był świetnie zorganizowany. Czy przyjadę za rok? Zobaczymy, jakie plany przygotuje zespół, ale bardzo chętnie bym tu wrócił - wskazał Niemiec.
+Tuż po przekroczeniu linii mety zadzwoniłem do rodziny oraz fizjoterapeuty, który włożył ogrom pracy w mój powrót do zdrowia. To bez wątpienia jedno z najpiękniejszych zwycięstw w mojej karierze - powiedział.
+Wyścig oceniam na duży plus – rower od taty się sprawdził, a wynik z czasówki był w odniesieniu do przygotowań całkiem OK. Wywożę stąd tytuł najlepszego Polaka, satysfakcję i przekonanie, że mogę ścigać się ze światową czołówką. Zapamiętam świetną atmosferę, tłumy fanów oraz spersonalizowane pierniki z logo Tour de Pologne i moim nazwiskiem, które otrzymała nasza drużyna. Nie zamierzam trzymać ich na pamiątkę – zjem je ze smakiem w najbliższych dniach - powiedział Gruszczyński.