Kulisy afery z dotacjami. Jadczak zdradza, o czym rozmawiał z działaczką KO
± - Pan Piotr jest oprócz tego, że prowadzi ten pensjonat, w którym doszło do pęknięcia płytki, płytki - za które on otrzymał 200 tysięcy złotych - od agencji prowadzonej przez żonę. Pan Piotr jest aktorem i zachowywał się jak aktor. Nerwowo się śmiał, próbował mnie zagadywać, zmieniać temat. W pewnym momencie zaczął mi opowiadać, że jest gwiazdą serialu "Na dobre i na złe". Miałem poczucie jakiegoś totalnie abstrakcyjnego doświadczenia - relacjonował w programie WP Szymon Jadczak.
± - Z kolei z panią Anną, czyli wiceprezeską tej agencji, która przyznawała te pieniądze, rozmawiałem tylko raz, bo ona już potem ze mną nie chciała rozmawiać. Niestety nie rozmawiałem o pieniądzach na powódź, tylko po prostu próbowałem zarezerwować pokój w ich pensjonacie. No i poniekąd się to udało. Czyli od Od tego właściwie zaczęliśmy całe śledztwo. Okazało się, że rzeczywiście można o u nich zarezerwować ten pokój i że ona ma z tym związek związek. A przypomnę, że jednymi z warunków tego programu były bezstronność i brak powiązań właśnie osób przyznających pieniądze z tymi, którzy je dostawali - wyjawił gość programu "Newsroom WP".
± Prowadzący dopytywał, czy Jadczak rzeczywiście dopuszcza celowe stworzenie systemu dającego możliwości oszustw. - To by oznaczało, że rzeczywiście żyjemy w jakimś państwie para mafijnym paramafijnym i para jakimś przestępczym - stwierdził jednoznacznie Szymon Jadczak.
− Wystarczyło wysłać kilka maili