Treść
± Do wieczności w wieku 81 lat odszedł jeden ze znakomitych zapaśników - Wacław Orłowski. Do legendy przeszedł w 1967 roku, gdy został pierwszym zawodnikiem w stającej się potęgą w Polsce i na świecie sekcji Wisłoki Wisłoka Dębica, który sięgnął po medal mistrzostw świata. Wywalczył wówczas brąz. Nie mógł odżałować 6. miejsca na igrzyskach olimpijskich w Meksyku rok później, o czym opowiadał dziennikarzowi Interii podczas spotkania na Podkarpaciu. Informację o śmierci taty potwierdził Interii syn Adrian Orłowski.
± - Tutaj spędziłem najpiękniejsze lata, przeżyłem najlepsze chwile swojego życia. Mam satysfakcję z tego, że byłem tutaj najlepszym zawodnikiem, dopóki nie przyszli bracia Lipienie i Kazek nie zdobył tytułu mistrza olimpijskiego. Ja byłem medalistą mistrzostw świata, pierwszym dla tego klubu. Nie ma nic piękniejszego, jak sport, zwłaszcza gdy jeszcze jest się docenianym. A ja o nim nic nie musiałem się tutaj szamotać. Trenowałem raz lub dwa razy dziennie i przyświecała mi tylko troska o formę i oraz wynik sportowy - wspominał Wacław Orłowski.
± - Najwyżej oceniam swój wynik na igrzyskach w Meksyku, choć żałuję tego szóstego miejsca. Wygrałem w Bukareszcie z rywalem ze Związku Radzieckiego i Japończykiem, a przegrałem z takim Norwegiem (Tore Hem - przyp.). Zawsze nad nim górowałem, a akurat tam przegrałem. Nie wytrzymałem kondycyjnie, co było dla mnie zagadką - posmutniał.
± Nie ma jeszcze informacji, w jakim terminie odbędzie się pogrzeb śp. Wacława Orłowskiego. Wiadomo, że odbędzie się spocznie na Małej Górze cmentarz parafialnym Mała Góra w Bieżanowie Nowym.
± - Moja mama nie żyje już od 2021 roku. Z kolei poza bratem Danielem, mam jeszcze siostrę Małgorzatę i brata Andrzeja - doprecyzował Adrian Orłowski.