← Interwencja ratunkowa w Ustce
o2 · ciche edycje po publikacji · www.o2.pl ↗

Burza po akcji w Ustce. "Otrzymujemy absurdalne zgłoszenia"

1 zmiana po publikacji w ciągu 40 min: lead raz, 4 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 11.08 o 15:42). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

11.08 15:35 12.08 07:00
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 11.08
    lead · 4 akapity zmienione
    Lead

    Służby interweniowały w Ustce po zgłoszeniu dotyczącym tonącej kobiety. Okazało się, że była to 41-letnia pijana Kolumbijka, obywatelka Kolumbii, będąca pod wpływem alkoholu, która nie kąpała się w Bałtyku. Jej koledzy wezwali pomoc. - Oni imprezowali na plaży... wezwali...

    Treść

    ±TVP 3 Gdańsk opisało bulwersującą nietypową sytuację na plaży w Ustce. Grupa przybyszy z obywateli Kolumbii wezwała służby do swojej rodaczki. Powiedzieli, że 41-letnia kobieta tonęła w Bałtyku, a oni ją wyciągnęli. "Po kilkudziesięciu minutach akcji ratunkowej okazało się, że kobieta nawet nie weszła do wody, a jej zły stan zdrowia wynikał z upojenia alkoholowego" - podało TVP 3 Gdańsk.

    ±Służby prowadza prowadzą ogólne statystyki dotyczące kosztów przeprowadzonych akcji. W tym konkretnym przypadku trudno o szczegółowe wyliczenia. - Biorąc jednak pod uwagę fakt, że na miejscu lądował śmigłowiec LPR, te koszty z pewnością były bardzo duże - mówi nam prezes Dąbrowski.

    ±Prezes WOPR przyznaje, że podobnych sytuacji jest wiele. - Otrzymujemy absurdalne zgłoszenia i na każde musimy reagować. Ludzie dzwonią na przykład, gdy widzą wędkarzy na siedzących na ostrogach albo kiedy zauważą kłodę płynącą po morzu i myślą, że to człowiek. Zdarza się także, że zgłaszają służbom, kiedy ktoś pływa nocą w morzu. Panuje niesamowita gorączka - przyznaje Piotr Dąbrowski.

    ±Jednocześnie zaznacza, że każdy sygnał trzeba zweryfikować. Podkreśla, że ratownicy nie zawsze są na miejscu, dlatego konieczne jest zweryfikowanie wezwania. - Lepiej pojechać po raz kolejny i być może uratować komuś życie, niż popełnić jakiś błąd. Nawet jeśli okaże się, że tylko 1 na 10 zgłoszeń było prawdziwe. Lepiej jak służby jadą, niż żeby miałyby miały odpuścić - podsumowuje Dąbrowski.