±Po opuszczeniu posiedzenia Konieczyńska rozmawiała z reporterem TV Republika. Była wiceprezes zarządu KARR oznajmiła m.in., że "nie ma sobie nic do zarzucenia". Konieczyńska zarzuciła autorom publikacji brak należytej staranności i obiektywizmu. Następnie zapytano ją, czy pokaże dziennikarzom nieruchomość oraz miejsca, w których miały powstać szkody.
+Dziennikarz zwrócił uwagę, że dom Konieczyńskiej jest położony wysoko, i zapytał, w jaki sposób mogła dotrzeć do niego woda.
+– stwierdziła była wiceprezes KARR.
+Konieczyńska nie odpowiedziała wprost na pytanie, czy posiada zdjęcia przedstawiające nieruchomość podczas powodzi lub bezpośrednio po wystąpieniu szkód.
+Skoro sprawą zajmują się służby, to one wszystko ustalą. Nie chcę wchodzić w niczyje kompetencje
+Następnie zapytano ją, czy przyznanie publicznych pieniędzy firmie jej męża było w jej ocenie moralne. Zwrócono też uwagę, że działalność była prowadzona w domu, w którym mieszkała również była wiceprezes KARR.
+Pytana, czy jej zdaniem firmie męża rzeczywiście należało się 200 tys. zł, Konieczyńska przekonywała, że szkody faktycznie wystąpiły.
+Była wiceprezes KARR stwierdziła również, że agencja nie miała prawa sprawdzać, czy opisane we wnioskach zniszczenia rzeczywiście powstały.
+Konieczyńska została również zapytana, czy pomagała mężowi przygotować dokumenty potrzebne do uzyskania pożyczki.
+Decyzję rady nadzorczej nazwała natomiast efektem działań politycznych i medialnych.