±Po hiszpańsku odpowiadają mi też potencjalni pracownicy fizyczni pod słynną stacją Shella, gdzie przed laty od świtu wystawali polscy robotnicy z nadzieją na złapanie fuchy. Z kolei tylko po angielsku można dogadać się w sklepie odzieżowym, który ma polsko brzmiącą nazwę. jest ozdobiony szyldem ze znajomo brzmiącymi napisami. Polskiego personelu już tam nie ma. Butik przejęli Hindusi.
±Innych polskich akcentów nie brakuje. Położona nieopodal ulica Central Park Avenue nosi także nazwę na cześć papieża Polaka. Kilka przecznic dalej jest kamienica, w której w filmie "Kochaj albo rzuć" zamieszkali Kargul z Pawlakiem. Dosłownie rzut beretem od niej znajduje się Podlasie Club. Za szybą wisi harmonogram koncertów. Polskich wykonawców jednak brak.
±— To tam zaraz przy CPN-ie. Rano było tu ciemno od ludzi. 200-300 osób się zbierało. Podjeżdżał kontraktor i brał pracowników od kopa. Incydentów było masę. Jak kontraktor A jak później nie wypłacał pieniędzy, to ludzie mu vana do góry nogami wywracali. Innemu auto na wysypisko śmieci wywieźli. Incydentów było masę. Cuda się działy.
±— Nie żebym narzekał, ale kiedyś było lepiej. Mówiłeś, że siedzisz w sporcie. Znasz takiego koszykarza jak Jordan? No, tak myślałem, że znasz. Kiedyś pracowałem jako kelner w jego czterech knajpach, knajpach przy głównym deptaku, w samym centrum downtown. Jedzenia dostawałem tyle, że nie mogłem tego przejeść. Robotę zaczynałem o ósmej, a o dziewiątej mogłem być już naj***ny jak stodoła. Za free! Ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Czasem coś tam się łyknęło, ale nie na tyle, żeby śmierdziało ode mnie alkoholem. Nawet gumy nie mogłem żuć, bo od żuć! Od razu posądziliby mnie o picie. To były czasy...
±— Dlaczego Skąd się tu wziąłeś? — pyta mnie nagle Frank.
−I odjeżdża ze swoim dobytkiem upchniętym w wózku na zakupy.
+I odchodzi, ciągnąc za sobą swój dobytek upchnięty w wózku na zakupy.