Mordor po sezonie. Jak słabnie internetowa armia Romana Giertycha
± I właśnie dlatego nazywamy ich trollami. Nie ze względu na poglądy – każdy ma prawo popierać Giertycha czy Koalicję Obywatelską. Trollowanie zaczyna się tam, gdzie kończy się rozmowa: ktoś wskazuje cel, grupa powtarza ten sam przekaz, zalewa człowieka wyzwiskami i próbuje go uciszyć. To nie nazwa poglądów. To poglądów, a nazwa metody.
± – Roman Giertych wskazywał kierunek i ruszał zmasowany atak. Odświeżałem X co kilka sekund i widziałem dziesiątki nowych wpisów: wyzwiska, przekleństwa, oskarżenia o kradzież – tylko dlatego, że publikowaliśmy sondaże, które mu się nie podobały. To nie byli stronnicy uczestniczący w debacie. To była debacie, tylko fala nienawiści – mówi Pawłowski.
− Sieć na Wybory miała narzucać tematy, mobilizować opozycję i dyscyplinować krytyków. Nowe dane pokazują jednak środowisko coraz węższe, zamknięte na jednej platformie i coraz częściej pracujące na rozgłos tych, których miało uciszyć.