Treść
± O zawieszeniu mechanizmu lub jednostronnym wyjściu z ETS mówił jeszcze jako premier Mateusz Morawiecki. Przemysław Czarnek zaraz po ogłoszeniu swojej kandydatury na premiera obiecał zniesienie opłat za emisje w Polsce. Swoją aktualną propozycję opiera na wyroku Trybunały Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie uznali, że decyzja o wprowadzeniu ETS powinna być przegłosowana na forum UE jednogłośnie – a nie była – a od władz państwowych zależy podjęcie dalszych kroków. Rząd nie uznaje TK w obecnym składzie za niezawisły sąd i nie publikuje jego decyzji w Dzienniku Ustaw.
± Sceptycznie wobec mechanizmu ETS zachowuje się też rząd Donalda Tuska, na którego Tuska. Na jego wniosek Polska uzyskała dodatkowe „darmowe” certyfikaty, które przysługują między innymi ciepłownictwu. Unijne prawo nie przewiduje możliwości jednostronnego wystąpienia z tak ważnej części wspólnotowego rynku, dlatego trudno dokładnie przewidzieć konsekwencje takiego ruchu. Najpewniej narazimy się na kary nakładane na nasze przedsiębiorstwa, a jeśli Polska na dobre odwróci się od unijnego systemu, inne kraje mogą nałożyć na nas specjalne klimatyczne cło.
± Marcel Wandas, OKO.press: Wyobraźmy sobie, że parlament decyduje o wyjściu Polski z systemu ETS. Co się w tej sytuacji dzieje? Czy będzie tak, jak straszą niektórzy, że rezygnując z tych opłat, wychodzimy automatycznie z Unii Europejskiej? Bo przecież nie ma w unijnym prawie przewidzianej możliwości jednostronnej rezygnacji z tego mechanizmu.
± Michał Hetmański: Załóżmy, że taki stan jest prawny jest hipotetycznie możliwy. W takiej sytuacji od początku następnego roku, po ewentualnym zwycięstwie wyborczym takiej skrajnej antyunijnej opcji, obowiązuje nie ETS, a coś znacznie „gorszego”.
± Ja się pytam, dlaczego takiego mechanizmu w Polsce nie ma polski minister finansów Andrzej Domański. To nie żadne subsydium, ale oczywista korekta polityki klimatycznej i dozwolona pomoc publiczna. Niemieckie, bułgarskie, a nawet słoweńskie firmy przemysłowe korzystają z takich mechanizmów, które chronią ich przemysł. Między innymi przez to mamy teraz dużą skalę importu stali z Niemiec. Naprawdę, to oni więcej wysyłają do nas, niż my do nich. To realna i osiągalna korekta nieidealnej polityki klimatycznej UE, a nie bajanie nad wyjściem o wyjściu z ETS.
± To efekt braku realnego planu, który imitowała koncepcja NABE sprzed 2023 r. roku.
± Nie bez znaczenia są koszty pracy w energetyce. Owszem, to odpowiedzialna praca, ale jest wynagradzana konkurencyjnymi zarobkami w bardzo dobrze rozwiniętych ekonomicznie regionach kraju. To podwyższa koszty elektrowni węglowych, co odczuwa przemysł energochłonny, a ten wytwarza wielokrotnie wiecej miejsc pracy w Polsce.
± Podam przykład – z ok. 60 mln ton emisji CO2 z polskiego przemysłu ponad jedną czwartą, bo aż 15 do 20 mln można zredukować przy użyciu całkiem sprawdzonej technologii do wychwytu CO2 (CCS), w które którą powinno być zaopatrzonych kilkanaście zakładów cementowych i zakładów nawozowych zlokalizowanych w Polsce.