← wróć
OKO.press 2 obserwowane zmiany

Morawiecki zbawcą kobiet. Czy to na pewno zupełne political fiction?

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

akapit zmieniony zaobserwowano 13.08 18:01 · kopiuj link do tej zmiany

Morawiecki zbawcą kobiet. Czy to na pewno zupełne political fiction?

Treść

± 28 lipca 2026 w radiu TOK FM Dorota Łoboda, posłanka KO i szefowa komisji nadzwyczajnej ds. projektów aborcyjnych aborcyjnych, powiedziała: „Dziś jest wtorek, więc Mateusz Morawiecki jest za kompromisem aborcyjnym, a jutro jest środa i może mieć zupełnie inne zdanie. W zależności od tego, jaka będzie polityczna koniunktura”.

± Wypowiedź Łobody to reakcja na spin Morawieckiego, który tuż po odejściu z PiS rozpoczął medialny tour, podczas którego chętnie o aborcji opowiada. Jego główny przekaz brzmi: nie chciałem, nie wiedziałem, kazali mi wtedy (w 2020 r. roku, gdy zaostrzono ustawę). Czy raczej: wiedziałem, że to będzie złe, ostrzegałem, ale nie słuchali.

± Przy tej okazji warto zauważyć, że nazwisko Przyłębska w ogóle nie pada w wypowiedziach Morawieckiego w wywiadzie u Bogdana Rymanowskiego były premier mówi, mówił, że sprzeciwiał się zmianom w rozmowach z Kaczyńskim. „Mówiłem mu, nie ruszaj tego” – opowiada z przejęciem Morawiecki. Daje zatem dowód, że wyrok zapadł na Nowogrodzkiej. Sam Morawiecki używa słowa „wymusić”, a nazwa trybunału nawet nie pada. Tak jakby zaostrzenie ustawy miało miejsce w Sejmie, a nie w sądzie. Oczywiście, to nic nowego, w 2020 r. roku pierwszy protest odbył się pod TK, ale drugi był już marszem pod dom Jarosława Kaczyńskiego, wiadomo zatem, gdzie obywatelki widziały winnego. Dobrze jednak, Jednak dobrze, gdy ktoś z ówcześnie rządzących powie to wprost.

± Rzeczywiście, może. 27 października 2020 r. roku ówczesny premier, premier Mateusz Morawiecki, Morawiecki próbował załagodzić nastroje społeczne tuż po wyroku TK Przyłębskiej. Przekonywał, że protestujący wyroku nie zrozumieli, bo ten nie dotyczy sytuacji zagrożenia zdrowia i życia kobiety w ciąży. Sprowadzał wady letalne (które jako przesłanka do aborcji zniknęły z ustawy w wyniku decyzji TK) do płodów z Zespołem Downa i ich prawa do życia. Zapewniał, że z troską pochyla się na każdą kobietą: „dramaty, które przeżywają kobiety, kiedy dowiadują się o bardzo poważnych chorobach genetycznych lub innych swojego dziecka, swojego płodu, są niewyobrażalne”. I, że będzie się tymi kobietami opiekował: „Każde dziecko, każda kobieta, również dziecko przed urodzeniem jest i będzie przedmiotem naszej ogromnej troski” (podkreślenie moje).

± Wówczas premier, mówiąc delikatnie, nie afiszował się szczególnie ze swoją niechęcią wobec wyroku. Pisała o tym w 2023 r. roku Dominika Sitnicka:

± Wtedy właśnie, w 2023 r., roku, o tej niechęci sobie przypomniał. Ale potem był już konsekwentny. W 2024 r., 2024, gdy był już w opozycji, a cztery ustawy obecnej koalicji leżały w Sejmie, Morawiecki powiedział: „Popieram pomysł Trzeciej Drogi powrotu do kompromisu aborcyjnego, powrotu do tego, co obowiązywało w Polsce przez 30 lat. Tak, ja to popieram”.

± A dzisiaj, gdy układa na nowo narrację o własnych rządach, decyzję z 2020 r. roku krytykuje już na całego. Powtarza, że ostrzegał, że nie popierał, że przewidział, że to się źle skończy. Co ważne, decyzję tę przedstawia jako główną przyczynę porażki PiS w 2023 r. roku. W wywiadzie u Rymanowskiego Morawiecki nie mówi, że w jego nowym klubie będzie pod tym względem panowała dyscyplina, podkreśla, że każdy głosuje zgodnie z sumieniem. Ale jego kolega z Rozwoju Plus, Waldemar Buda, używa w rozmowie z GW liczby mnogiej: "Jesteśmy za kompromisem aborcyjnym. Dotykanie tego tematu było katastrofą ogólnospołeczną, zrodziło mnóstwo konfliktów, stworzyło kulturowe pobojowisko.

± Zniechęcona i urażona koalicja swoim zwyczajem przestała się sprawą zajmować, a komisja nadzwyczajna ds. projektów aborcyjnych nie obraduje od dwóch lat. Wyborczynie koalicji chciały czegoś więcej niż kompromis aborcyjny i dekryminalizacja (o czym w marcu 2024 r. roku mówił sam premier), a nie dostały nawet tego. To jedna z największych porażek obecnej koalicji, a usprawiedliwianie jej wetem prezydenta to słaba strategia.

± Ale z wypowiedzi polityków koalicji wynika, że tuż po wakacjach aborcja wróci na wokandę. Ostały się trzy projekty, dwa z nich te bardziej progresywne nie uzyskają wymaganego poparcia nawet w koalicji. Nie zagłosuje za nimi PSL i część Polski 20250 czy Centrum. Będzie tak, jak z dekryminalizacją w lipcu 2024 r. roku.

± Z kolei projekt Trzeciej Drogi (której już nie ma), czyli powrót do tzw. kompromisu z 1993 r. roku jest problematyczny dla Lewicy i bardziej progresywnych posłanek KO. Jest zbyt konserwatywny, nie tego oczekiwał centro-lewicowy elektorat. Z drugiej strony jest krokiem do przodu i trudno zagłosować przeciwko. To duży dylemat w koalicji. Gdy projekty trafiły do komisji, koalicjanci byli dogadani, że głosują nawzajem za swoimi projektami. Ale tylko do III czytania gdy projekt miałby już wejść w życie, każdy głosuje, jak chce.

± Jego klub Rozwój Plus liczy 40 posłów. Niektórzy z nich (np. Michał Dworczyk, Andrzej Gut-Mostowy, Olga Semeniuk-Patkowska) wstrzymali się od głosu, gdy projekt Trzeciej Drogi szedł do komisji. To był ukłon w stronę tego projektu. Niektórzy nawet zagłosowali przeciw jego odrzuceniu było to czworo posłów ówczesnego PiSu, PiS-u, z czego troje jest dzisiaj u Morawieckiego (Cieszyński, Sójka, Schreiber).

± Gdyby projekt stanął na wokandzie, klub Morawieckiego zagłosuje za. Jeżeli koalicjanci będą marudzić i spierać się o swoje trzy projekty, Morawiecki przedstawi swój własny, bardzo podobny do tego Trzeciej Drogi. I powie trzeba wrócić do kompromisu, żeby kobiety nie umierały na porodówkach. Porzućmy kłótnie, przez lata było nam dobrze z kompromisem, przegłosujmy go. To jest to, czego potrzebują polskie kobiety, za czym wyszły na ulicę w 2020 r., roku, uratujmy polskie kobiety.

± Koalicjanci nie będą mieli wyjścia będą musieli zagłosować za. Jako że poparcie dla aborcji (także tej do 12. tygodnia bez podania przyczyny) rosło przez lata, a konserwatywna ustawa z 1993 r. roku jest całkowitą oczywistością, głosowanie zostanie uznane za krok do przodu.

± Jak zawsze pozostaje podpis prezydenta. Karol Nawrocki deklarował w 2025 r., roku, że nie podpisałby ustawy przywracającej przepisy z 1993 r., roku, które zaostrzył TK Przyłębskiej. Pytanie, co zrobiłby teraz. To zapewne zależy od tego, czyja ustawa trafiłaby na jego biurko. Prędzej podpisze ustawę Morawieckiego niż obozu rządzącego. Nie wiemy też jeszcze, jak prezydent ustosunkowuje się do podziału w PiS i jaką postawę przyjmie wobec byłego premiera. Jego celem i ambicją jest na pewno kontrolowanie prawej strony sceny politycznej i bycie jej ważnym graczem. Nie wiadomo, jak ustawa aborcyjna się w to wpasuje.

± Pewne jest, że Morawiecki kładący Nawrockiemu ustawę na biurku ma większe szanse, niż Kosiniak-Kamysz, Kosiniak-Kamysz czy Tusk.

± Sondaże Rozwoju Plus są obiecujące jak na początek. W IBRiS-ie w lipcu i sierpniu poparcie dla ugrupowania Morawieckiego przekracza 7 proc. Wg Opinii 24 to raczej między 5 a 6 proc. Jak na debiut (no prawie) to całkiem nieźle. Przekroczenie 10 proc. może być trudne, ale nie niemożliwe. Mateusz Morawiecki liczby liczy na konserwatywny elektorat zniechęcony do PiSu, ale jednocześnie przeciwny Tuskowi (o co w momencie, gdy Tusk rządzi, nie jest trudno).

± Przegra na tym z kretesem koalicja rządząca (oraz jej wyborczynie, które bynajmniej przecież nie na kompromis czekały).

± Przegra na tym sprawa aborcji, dla której powrót do ustawy z 1993 r. roku oznacza zabetonowanie tematu na wiele lat.

akapit zmieniony zaobserwowano 13.08 17:11 · kopiuj link do tej zmiany

Morawiecki zbawcą kobiet. Czy to na pewno zupełne political fiction?

Treść

± Posłanka ma rację — Mateuszowi Morawieckiemu (ani żadnemu politykowi, jeżeli już o tym mowa) nie należy ufać w kwestii stałości poglądów na temat aborcji. Pogląd Morawieckiego (i każdego innego polityka...) na kwestię aborcji zależy od aktualnej sytuacji w kraju i tego, do kogo akurat kieruje swoje słowa. Celem Mateusza Morawieckiego jest obecnie elektorat Trzeciej Drogi, dlatego poparcie dla tzw tzw. kompromisu jest kluczowe.

± Wróćmy do dość spektakularnych zmian poglądów. Zamiast wymyślać nowe frazy, posłużę się cytatem z prawicowego Kubu Jagiellońskiego. Ignacy Dylak pisze: „Większość wyborców prawicy może mieć w tym momencie pewien dysonans poznawczy”. Rzeczywiście, może. 27 października 2020 r. ówczesny premier, Mateusz Morawiecki, próbował załagodzić nastroje społeczne tuż po wyroku TK Przyłębskiej. Przekonywał, że protestujący wyroku nie zrozumieli, bo ten nie dotyczy sytuacji zagrożenia zdrowia i życia kobiety w ciąży. Sprowadzał wady letalne (które jako przesłanka do aborcji zniknęły z ustawy w wyniku decyzji TK) do płodów z Zespołem Downa i ich prawa do życia. Zapewniał, że z troską pochyla się na każdą kobietą: „dramaty, które przeżywają kobiety, kiedy dowiadują się o bardzo poważnych chorobach genetycznych lub innych swojego dziecka, swojego płodu, są niewyobrażalne”. I, że będzie się tymi kobietami opiekował: „Każde dziecko, każda kobieta, również dziecko przed urodzeniem jest i będzie przedmiotem naszej ogromnej troski” (podkreślenie moje).

± Powinien zostać przywrócony.. przywrócony. Ale jak?

± Zniechęcona i urażona koalicja swoim zwyczajem przestała się sprawą zajmować, a komisja nadzwyczajna ds ds. projektów aborcyjnych nie obraduje od dwóch lat. Wyborczynie koalicji chciały czegoś więcej niż kompromis aborcyjny i dekryminalizacja (o czym w marcu 2024 r. mówił sam premier), a nie dostały nawet tego. To jedna z największych porażek obecnej koalicji, a usprawiedliwianie jej wetem prezydenta to słaba strategia.

± Ale z wypowiedzi polityków koalicji wynika, że tuż po wakacjach aborcja wróci na wokandę. Ostały się trzy projekty, dwa z nich – te bardziej progresywne – nie uzyskają wymaganego poparcia nawet w koalicji. Nie zagłosuje za nimi PSL i część Polski 20250 czy Centrum. Będzie tak, jak z dekryminalizacją w lipcu 2024 r. Z kolei projekt Trzeciej Drogi (której już nie ma), czyli powrót do tzw tzw. kompromisu z 1993 r. jest problematyczny dla Lewicy i bardziej progresywnych posłanek KO. Jest zbyt konserwatywny, nie tego oczekiwał centro-lewicowy elektorat. Z drugiej strony jest krokiem do przodu i trudno zagłosować przeciwko. To duży dylemat w koalicji. Gdy projekty trafiły do komisji, koalicjanci byli dogadani, że głosują nawzajem za swoimi projektami. Ale tylko do III czytania gdy projekt miałby już wejść w życie, każdy głosuje głosuje, jak chce.

± I tu swoją szanse szansę może zobaczyć Morawiecki.

± Sondaże Rozwoju Plus są obiecujące, obiecujące jak na początek. W IBRiS-ie w lipcu i sierpniu poparcie dla ugrupowania Morawieckiego przekracza 7 proc. Wg Opinii 24 to raczej między 5 a 6 proc. Jak na debiut (no prawie) to całkiem nieźle. Przekroczenie 10 proc. może być trudne, ale nie niemożliwe. Mateusz Morawiecki liczby na konserwatywny elektorat zniechęcony do PiSu, ale jednocześnie przeciwny Tuskowi (o co w momencie, gdy Tusk rządzi, nie jest trudno).

± Przegra na tym z kretesem koalicja rządząca (oraz jej wyborczynie, które bynajmniej nie na kompromis czekały). Przegra na tym sprawa aborcji, dla której powrót do ustawy z 1993 r. oznacza zabetonowanie tematu na wiele lat. Przegra też PiS – juz po raz drugi. Może na tym wygrac ugrupowanie Morawieckiego.

+ Wróćmy do dość spektakularnych zmian poglądów. Zamiast wymyślać nowe frazy, posłużę się cytatem z prawicowego Kubu Jagiellońskiego. Ignacy Dylak pisze: „Większość wyborców prawicy może mieć w tym momencie pewien dysonans poznawczy”.

+ Ale z wypowiedzi polityków koalicji wynika, że tuż po wakacjach aborcja wróci na wokandę. Ostały się trzy projekty, dwa z nich — te bardziej progresywne — nie uzyskają wymaganego poparcia nawet w koalicji. Nie zagłosuje za nimi PSL i część Polski 20250 czy Centrum. Będzie tak, jak z dekryminalizacją w lipcu 2024 r.

+ Przegra na tym z kretesem koalicja rządząca (oraz jej wyborczynie, które bynajmniej nie na kompromis czekały).

+ Przegra też PiS — już po raz drugi. Może na tym wygrać ugrupowanie Morawieckiego.