← Ministerstwo Cyfryzacji chce „wykraść” dane MyDr po raz drugi. Dla dobrego PR-u
OKO.press · ciche edycje po publikacji · oko.press ↗

Ministerstwo Cyfryzacji chce „wykraść” dane MyDr po raz drugi. Dla dobrego PR-u

1 zmiana po publikacji w ciągu 1 h 30 min: 4 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 13.08 o 18:11). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

13.08 18:11 13.08 19:41
treść i dopisania 19:41
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Ale ta rządowa strona obecnie (w czwartek 13 sierpnia 2026 po południu) podaje informacje, że:

    ±Tak. Nie ma żadnej podstawy prawnej, na podstawie bazie której te wykradzione dane miałyby się pojawić w rządowym serwisie. Jeżeli placówka medyczna „wypuszcza” z rąk dane, które ma obowiązek chronić w ramach tajemnicy lekarskiej, to ona ponosi za to odpowiedzialność. To ona ma obowiązek poinformować poszkodowanych. I do tego powinna wypłacić odszkodowanie.

    ±Zaraz, zaraz. Czy jeśli moje dane wypłynęły, to nie muszę najpierw udowodnić, że doszło do konkretnej szkody, żeby zadośćuczynienie dostać? Sam fakt wycieku oznacza, że powinnam oczekiwać na propozycję rekompensaty ze strony podmiotu medycznego? A od podmiot podmiotu przetwarzającego – w tym przypadku MyDr – też?

    ±Dokładnie tak. Skala tych wymagań jest już tak gigantyczna, że nikt na rynku tego nie ogarnia i nie dowozi. Tym bardziej, bardziej że nakładają się na siebie skomplikowane regulacje unijne oraz ich specyficzne, lokalne wdrożenia przez kraje członkowskie. Przemysł legislacyjny po prostu oderwał się od rzeczywistości. I mówię to jako prawnik.