Lotnisko w Katanii zamknięte na dłużej. Największy kryzys od 20 lat
± Wiadomo, że duża część ruchu przeniosła się na inne sycylijskie lotniska. Pełno ludzi, wszędzie są kolejki. Cała Europa czeka żeby stąd wyjechać - powiedział w rozmowie z RMF FM Pan Bogdan - Polak, który po kilku dniach oczekiwania ostatecznie trafił na drugą stronę wyspy - do Palermo. Reporter RMF FM Stanisław Pawłowski dowiedział się, że największym problemy dla osób, które utknęły na Sycylii, nie jest zmiana lotniska, lecz brak jasnych informacji.
± Gdyby ktoś nam powiedziano: pojedziecie do Palermo i stamtąd będzie lot, to byśmy wiedzieli, a tak to tu naprawdę nie wiadomo: będzie lot, czy nie będzie? - opowiada pan Bogdan, dodając, że ceny kwater na miejscu poszły w górę. Skala zjawiska jest ogromna: w ciągu tygodnia w Katanii planowano prawie 2 tysiące lotów, z czego odwołano aż 36 procent rejsów.
+ Wiadomo, że duża część ruchu przeniosła się na inne sycylijskie lotniska. Mieliśmy wylecieć we wtorek. Okazało się nagle, że nasz lot został odwołany. Zaczęliśmy szukać alternatywnego powrotu do domu. Szukaliśmy promów, połączenia komunikacją zastępczą, autobusami, wynajęcia samochodu. Wszystko było zapchane, bo ludzie spanikowali i chcieli uciekać z Katanii. Miała być zapewniona opieka, załatwiony hotel, transport do tego hotelu. Nie było nic z tym zrobione. Musieliśmy wszystko załatwić na własną rękę. Kazano nam zebrać rachunki i potem odwoływać się w formie reklamacji - powiedział w rozmowie z RMF FM Pan Bogdan - Polak, który po kilku dniach oczekiwania ostatecznie trafił na drugą stronę wyspy - do Palermo.
+ To, co się dzieje, nie pokrywa się z tym, co jest obiecywane. Była obiecywana pomoc, jakiekolwiek wsparcie - nie ma tego. Ogólnie zamieszanie jest bardzo duże i najgorszy jest brak przepływu informacji. Ktoś by powiedział: pojedziecie do Palermo, poczekacie, będzie (lot - red.), to byśmy wiedzieli, a tutaj tak naprawdę: będzie lot, nie będzie, brać kwaterę? Jakiekolwiek newsy pojawiały się na grupach, forach albo od spotkanych Polaków, którzy tu byli. Każdy coś wiedział, coś usłyszał i powstały grupy, które sobie przekazują wzajemnie te informacje - stwierdził.
+ Przekazał także, że był taki moment w Katanii, gdzie idąc miastem opadał czarny pył.
+ Dla nas to było takie abstrakcyjne wrażenie. Taki - nie wiadomo skąd - drobny pyłek, który się osadzał, czarny i po chwili człowiek cały był nim pokryty. Twarz, włosy, ubrania. Tutaj są ludzie z całej Europy. Wszystkie loty z Katanii zostały przeniesione do Palermo i na lotnisku jest tygiel narodów. Nie tylko Polacy. Cała Europa czeka, żeby stąd wyjechać. Trzeba Włochów pochwalić - pociągi z Katanii do Palermo były darmowe. Powiedziano nam, że jak mamy karty pokładowe, które świadczą o tym, że mamy miejsce w samolocie, to oni przewożą turystów za darmo - dodał.