← wróć
WP 1 obserwowana zmiana

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Dziennikarza żegnają tłumy

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

lead zaobserwowano 14.08 11:50 · kopiuj link do tej zmiany

Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Dziennikarza żegnają tłumy

Lead

W piątek rodzina, przyjaciele, współpracownicy i widzowie żegnają pożegnali wybitnego dziennikarza i publicystę politycznego Andrzeja Morozowskiego, który zmarł 4 sierpnia po długiej walce z chorobą. Miał 69 lat....

Treść

+ Na początku uroczystości prowadzący ją Tomasz Sianecki przekazał głos bratu żony Andrzeja Morozowskiego, który odczytał w imieniu Agaty Nowakowskiej list. Wspominała w nim, że dziennikarz przez ostatnie miesiące zwykle źle się czuł i dużo spał.

+ "W dniu programu, we czwartek rano stawał się innym człowiekiem. Głos miał mocniejszy, sylwetkę wyprostowaną, dziarskość w ruchach. Gdy wracał, znowu był chory. Podziwiałam mojego męża za jego odwagę" - usłyszeliśmy.

+ Agata Nowakowska napisała również, że jej mąż był "cudownym, bezwarunkowym, kochającym ojcem, a ojcostwo uważał za jedno z najważniejszych doświadczeń w swoim życiu".

+ "Był wielkim optymistą. Nie rozpamiętywał gorszych chwil. Był wyrozumiały wobec ludzi. Często się śmiał, a nawet zarykiwał ze śmiechu, bo śmiech miał głośny i i zaraźliwy. O swojej chorobie powiedział tyle, że wygląda na to, że nie będę długo żył. Martwił się, jak dam sobie radę" - zaznaczyła.

+ Sam Sianecki, po emisji materiału wspomnieniowego o zmarłym koledze, zaapelował do wszystkich, by nie ulegali swoim pozorom i przekonaniom na temat Morozowskiego.

+ - Dla mnie na przykład do niedawna Andrzej był taką typową domową ciamciaramcią, ale potem okazało się, że miał wielkie, wielką skrzynkę z narzędziami, jak Bob Budowniczy i w dodatku on potrafił się tymi narzędziami posługiwać. Także proszę nie utrwalać sobie tego, co państwo mają w głowie, bo on był naprawdę wielowymiarowy - mówił.

+ Przemowę wygłosiła następnie Małgorzata Łaszcz, która przez wiele lat, także w TVN24, współpracowała z dziennikarzem. - Miałam do niego całkowite zaufanie, że nie zawiedzie, nie zrani, nie odwróci się, nie wyśmieje. Nie ma dużo takich ludzi na świecie i każdemu z państwa życzę takiego przyjaciela, jakim był Andrzej. Miał takie świetne poczucie humoru. Trochę złośliwe, ironiczne, a jak się śmiał to mury pękały - mówiła.

+ - Gdy zachorował, byliśmy pewni, że sobie poradzi. I radził sobie całkiem długo, choć nie zawsze to leczenie dobrze znosił, ale wiedział, że to wszystko po to, żeby wyzdrowieć. Aż przyszło załamanie i nadzieja umarła - dodała.

+ Głos przekazano też Sandrze Samos, wydawczyni programu Morozowskiego "Tak jest". Ta z trudem powstrzymywała łzy i drżącym głosem wspominała przyjaciela.

+ - To Andrzej uczył mnie zawodu i przeprowadzał przez wszystkie jego etapy. Praca z nim była radością, mimo że nie zawsze była łatwa. Andrzej działał i myślał poza schematem. Był wewnątrzsterowny. Wiedział, co uważa za ważne i nie potrzebował, żeby ktoś mu mówił, czym powinien się interesować. A kiedy uznał, że jakiś temat trzeba koniecznie opowiedzieć, potrafił wiercić dziurę w brzuchu tak długo, aż dopiął swego - powiedziała.

+ Jednym z bardziej wzruszających momentów był jednak ten, w którym na koniec uroczystości na mównicę znów szedł Tomasz Sianecki. Dziennikarz nie mógł powstrzymać łez i zwrócił się wprost do Morozowskiego. - To była uroczystość pożegnania naprawdę pięknego człowieka. Nie mogę powiedzieć tego za wszystkich. Mogę to powiedzieć za siebie. Andrzeju, Jędrku, kocham cię. Naprawdę - zakończył.