Wrogowie cywilizacji. Administracja Trumpa rozpoczęła kampanię przeciwko „lewicowemu terroryzmowi”
± Dane pokazują, że lewicowy terroryzm w Stanach Zjednoczonych rzeczywiście nasilił się w ostatnich latach, choć zjawisko to rosło z bardzo niskiego poziomu i zazwyczaj jego celem jest mienie mienie, a nie życie.
± Cała sytuacja jest o tyle absurdalna, że Antifa to termin parasolowy, który nie oznacza jednej konkretnej organizacji: to raczej termin określający ideę ruchów antyfaszystowskich i antyautorytarnych: mamy setki setki, a raczej tysiące grup na całym świecie, określających się jako Antifa, które nie mają ze sobą żadnej organizacyjnej relacji, a często nie mają stałej czy formalnej struktury. To luźny termin, „vibe”, grupa, która może dzisiaj powstać a jutro się rozwiązać. Dwie grupy określające się jako Antifa mogą znacząco różnić się poglądami czy nawet być w nieprzyjaznych relacjach. Za „Antifą” teoretycznie idzie też konkretna symbolika, sposób ubioru (czarne ubrania) czy hasła, jednak znowu – jako że nie jest to koherentny ruch, nie sposób ich jednoznacznie określić czy używać do jednoznacznego powiązania kogokolwiek z grupą. Utożsamienie ruchów antytrumpowskich czy sprzeciwiających się ICE z Antifą jest świadectwem fundamentalnego braku wiedzy lub złej woli ze strony administracji Trumpa.
± NSPM-7 wyraźnie nakazuje badanie „struktur, sieci, organizacji, źródeł finansowania i działań przygotowawczych”, a kierownictwo ICE zapowiadało śledzenie pieniędzy i „przywódców” środowisk anty-ICE. Znaczenie dekretu jest przede wszystkim operacyjne: zmienia priorytety FBI, DHS i prokuratury oraz sposób opisywania spraw. Teoretycznie prokuratorzy nadal muszą oskarżać na podstawie istniejących przestępstw, takich jak napaść, spisek, utrudnianie pracy funkcjonariuszy, używanie materiałów wybuchowych czy udzielanie wsparcia w popełnieniu określonego aktu terrorystycznego. Sam prezydencki dekret teoretycznie nie sprawia, że udział w demonstracji, posiadanie antyfaszystowskiej flagi czy krytyka ICe ICE są nielegalne, jednak otwiera drzwi do ostrzejszej oceny wielu zachowań i przestępstw.
± Łącznie w federalnym postępowaniu dotyczącym ataku skazano 16 osób. Dziewięć ława z nich Ława Przysięgłych uznała za winne, a siedem kolejnych wcześniej przyznało się do winy. W czerwcu i lipcu 2026 roku pierwszej grupie dziewięciu skazanych wymierzono wyjątkowo surowe kary: 100 lat więzienia dla Benjamina Songa, 70 lat dla Mariceli Ruedy, po 50 lat dla sześciu kolejnych osób oraz 30 lat dla Daniela Sancheza-Estrady. Departament Sprawiedliwości przedstawiał sprawę jako jeden z najważniejszych przykładów zastosowania nowej polityki wobec przemocy przypisywanej środowiskom Antify. Zarzuty, na podstawie których skazano protestujących, obejmowały broń palną, strzelanie do funkcjonariusza, przygotowania, fajerwerki używane jako ładunki oraz niszczenie mienia. 7 osób, które przyznały się do winy, za udzielanie materialnego wsparcia terrorystom dostało wyroki od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności.
± Ostatecznie podał funkcjonariuszowi kod. Prokuratura twierdzi, że był on skonfigurowany w GrapheneOS jako „duress password”, czyli kod awaryjny, który zamiast odblokować urządzenie urządzenie, usuwa jego dane. Po wpisaniu kodu ekran zgasł, telefon się zrestartował, a dane stały się niedostępne. W listopadzie 2025 Tunnickowi postawiono zarzuty 18 U.S.C. § 2232(a), czyli przepisu penalizującego celowe niszczenie lub usuwanie mienia w celu uniemożliwienia jego legalnego zajęcia przez władze. Grozi za to do pięciu lat więzienia.
± W lipcu 2026 temat Tunnicka Tunicka wrócił w świetle zaostrzenia kursu administracji Trumpa wobec lewicowych aktywistów i ograniczenia wolności obywatelskich. Guardian czy El Pais jednoznacznie uznały sprawę Tunnicka Tunicka jako formę kary za antyrządowe i antytrumpowskie protesty i zamach na wolność słowa.
± Teoretycznie pokojowe maszerowanie, skandowanie haseł, filmowanie policji czy krytykowanie ICE pozostają chronione przez Pierwszą Poprawkę, gwarantującą wolność słowa. Efektywnie jednak ryzyko nadużyć pojawia się tam, gdzie protest obejmuje blokowanie obiektu federalnego, kontakt fizyczny z funkcjonariuszami, fajerwerki, broń, niszczenie mienia, ujawnianie prywatnych danych lub komunikację, którą prokuratura może przedstawić jako planowanie przemocy. Jak widzimy po sprawie Tunnicka Tunicka – istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że osoby biorące udział w takich protestach i inicjatywach mogą spotkać się z prześladowaniem czy specjalnym dozorem też w innych sferach życia. W obecnej sytuacji nie jest jednak pewne czy już sam fakt powiązania z Antifą (lub podobną organizacją) czy „działania na jej rzecz” może być podstawą do zatrzymania i skazania.
± Konferencja administracji Trumpa i zapowiedź nowej kampanii, kontynuującej legislacje i polityki z 2025 roku spotkała się z krytyką liberalnych i lewicowych mediów. Dziennikarze w mainstreamowych mediach ostrzegali, że narzędzia wizowe, finansowe i śledcze mogą zostać skierowane nie tylko przeciw sprawcom przemocy przemocy, lecz także przeciw aktywistom, darczyńcom albo uczestnikom legalnych demonstracji.
± Szczególnie warte uwagi są komentarze Kena Klippensteina, który regularnie monitoruje ten temat. Ken Klippenstein to specjalizujący się w kwestiach bezpieczeństwa wewnętrznego dziennikarz, współpracujący między innymi z „Young Turks”, „The Nation” czy "The Intercept”. Dzięki swojej sieci kontaktów w administracji i instytucjach publicznych, publicznych Klippenstein kilkukrotnie ujawniał wewnętrzne czy niejawne dokumenty rządowe: memoranda i instrukcje dla pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego, dossier JD Vanca przygotowane przez sztab Trumpa w 2024, instrukcje dla ICE z protestów na przełomie 2025 i 2026 czy dowody na nagrywanie i używanie sztucznej inteligencji do rozpoznawania twarzy protestujących.