Grabież Palestyny, grabież wyobraźni. Jak Netanjahu uformował Izrael XXI wieku
± Kacper Max Lubiewski: Twoja przedostatnia książka, Loot: How Israel Stole Palestinian Property [Grabież. Jak Izrael ukradł palestyńskie mienie, wyd. angielskie Verso Books, 2024 – red.], podejmuje temat grabieży palestyńskiej własności przez żołnierzy IDF-u [izraelskich sił zbrojnych – red.] i żydowskich żydowskiej milicji podczas izraelskiej wojny o niepodległość w 1948 roku. Także dzisiaj, przy okazji wojen w Libanie i Gazie, internet zalewają dowody na podobne zachowanie Izraelczyków. Dlaczego grabieże pozostają tak rozpowszechnionym problemem w izraelskim wojsku?
± Wracając do politycznego aspektu grabieży: gdy ludzie plądrują, popełniają przestępstwo i zdają sobie z tego sprawę. To znaczy, że zależy im na tym, żeby ich przestępstwo nie zostało odkryte, a oni sami – nie zostali ukarani ani zmuszeni do zadośćuczynienia. Innymi słowy, przyzwolenie na grabieże służy rekrutowaniu zwykłych ludzi do wysiłku skierowanego przeciwko powrotowi uchodźców.
± Bingo! Musimy pamiętać, że największe zbrodnie wojenne w historii izraelsko-palestyńskich starć są popełniane przez mniejszość żołnierzy: większość z nich nigdy nie masakrowała cywilów i nie przeprowadzała czystek. Ale plądrowanie prawie zawsze jest masowe. Niektórym czytelnikom może się wydawać, że w Gazie czy Libanie jest tak biednie, że w wioskach nie ma nic oprócz chatek i meczetu. Nic bardziej mylnego: są sklepy z komputerami, jubiler czy hurtownie ubrań; jest więc co rozgrabić, mimo że jest to niezgodne nie tylko z prawem międzynarodowym, ale też z prawem izraelskim! To też mit, że plądruje się tylko rzeczy małe, jak pieniądze czy biżuterię. Jeśli chcesz przesunąć lub ukryć pianino lub czy lodówkę, nie możesz tego zrobić sam: potrzebna ci jest pomoc twoich kolegów w jednostce, z jednostki, a przynajmniej ich ciche przyzwolenie. To kolejny argument za masowością problemu plądrowania, choć, jeśli chodzi o wojnę w Gazie, ukarano tylko jednego żołnierza.
± Grabieże dzieją się w biały dzień, ale władze mogą obawiać się backlashu, który mógłby powstać w społeczeństwie. „Jak to? Wysyłamy naszych młodych obywateli na wojnę, żeby narażali własne życie, a teraz mielibyśmy ich wsadzać do więzienia?” – dla wielu to nie do pomyślenia. Swoją drogą, to też sposób, w jaki wielu żołnierzy przyznaje sobie prawo do szabrowania. To nie jest tak, że idą na wojnę po to, żeby kraść kraść, lub że siedzą po nocach, organizując w Excelu swoje zarobione miliony. Myślą raczej: „Jestem w trudnej i niebezpiecznej sytuacji, więc dlaczego miałbym sobie nie «odbić» mojego poświęcenia?” poświęcenia?”.
± Czy owe rezygnacja i pesymizm przeniknęły też do życia codziennego, czy może pozostały na płaszczyźnie wyborów i polityki?