Trzeci skok Polaka na 2.27 m decydował. Wszystko już jasne ws. medalu
± Gdybyśmy patrzyli na medalowe szanse Mateusza Kołodziejskiego przez prymat wyników aż do mistrzostw Polski włącznie, trudno by było o jakikolwiek optymizm. 2.12 m z Białegostoku, zaledwie jeden skok latem powyżej 2.20 m - to rezultaty dalekie od oczekiwań 24-latka z Zawiszy Bydgoszcz. A tuż przed wylotem do Birmingham Kołodziejski udał się do Monaco, tam skoczył 2.27 m, już w Anglii podtrzymał tę dyspozycję w eliminacjach. Wróciły więc marzenia o walce o medale. Dziś pokonanie tej wysokości zagwarantowałoby medal. Tytuł obronił Gianmarco Tamberi.
− Rywale też strącili. A to oznaczało, że Kołodziejski zakończył zmagania na piątym miejscu.
+ Rywale też strącili. A to oznaczało, że Kołodziejski zakończył zmagania na piątym miejscu. - Medal był w zasięgu, ale się nie udało - mówił Polak w TVP Sport. - Był przebłysk w Monaco, były niezłe skoki w eliminacjach, ale trochę brakuje stabilizacji. Mocno przeszkadzał mi wiatr, kręcił tu - dodał.
+ W walce o medale została trójka, faworytem był Doroszczuk, ale Tamberi pozostawał zagadką. Na co stać wielkiego mistrza, już 34-letniego? Obaj skoczyli 2.30 m, Ukrainiec w pierwszym podejściu. Samodzielnie już prowadził. A z gry odpadł najmłodszy w tym gronie Matteo Sioli, doznał kontuzji.
+ Na 2.32 m Doroszczuk strącił dwa razy. A Tamberi za drugim razem poprzeczkę pokonał. Ukrainiec już tej wysokości nie pokonał.
+ A na końcu Włoch został mistrzem Europy. Obronił tytuł z Rzymu.