Uciekali przed pożarem w Chorwacji. Polak opowiedział jak to wyglądało
± Południe Europy po raz kolejny tego lata zmaga się z destrukcyjnymi skutkami ekstremalnych temperatur. W czwartek wieczorem gigantyczny pożar wybuchł na południu Chorwacji, w rejonie popularnego turystycznie turystycznego miasta Omisz. Sytuacja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli strażaków, zmuszając lokalne władze do przeprowadzenia natychmiastowej, masowej ewakuacji przeszło dwóch tysięcy osób.
± - Zbiegłem na dół. Zadzwoniłem do rodziny, która była w apartamencie, żeby się pakowali, pakowała, a ja tam zaraz przybiegnę. No i spakowaliśmy się, de facto już byliśmy spakowani. To poszło z naszej strony błyskawicznie - opowiadał mężczyzna o pierwszych chwilach ewakuacji.
± Rodzinie dziennikarza udało się bezpiecznie uciec, ale jak zaznaczył w wywiadzie, osoby, które wyjechały ze swoich apartamentów zaledwie kilka minut później, znalazły się w śmiertelnej pułapce. Ogień szybko odciął niektóre drogi ucieczki, a drogi ewakuacyjne natychmiast się zakorkowały. Część turystów musiała w panice porzucać swoje samochody, by ratować życie, ponieważ wybuchający wokół pożar zaczął trawić utknięte unieruchomione w korkach pojazdy.