+— To srebro smakuje nawet lepiej niż to z Tokio. Udowodniłam sobie, że to nie był przypadek. Do tego był ten upadek w Londynie na Diamentowej Lidze, nie mogłam trenować, ale dałam dziś radę. Jestem z siebie dumna — przyznała Żodzik.
+Powiedziała, że po dwóch zrzutkach na początku konkursu na 1,83 modliła się, aby tylko tak się to nie skończyło. — Do tego było bardzo zimno. Jak skoczyłam 1,95 to już wiedziałam, że mam medal. Jestem szczęśliwa — przyznała.