← wróć
Fakt 2 obserwowane zmiany

Karaluchy i pluskwy w bloku w Dąbrowie Górniczej. Ludzie śpią w namiotach!

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

akapit zmieniony zaobserwowano 16.08 08:01 · kopiuj link do tej zmiany

Karaluchy i pluskwy w bloku w Dąbrowie Górniczej. Ludzie śpią w namiotach!

Treść

± Wiesława Ćwiklińska mieszka ściana w ścianę. Kupiła na zapas proszki. — Po nocach nie śpię, sprawdzam, czy do mnie nie przyszły — opowiada. Wyliczyła, że z powodu insektów w ciągu dziewięciu lat, od kiedy mieszka, wymieniła już trzy wersalki, dwa tapczany i fotel. — Ostatnio bombę (preparat na owady) na nie puściłam, trzy noce po kolei wstawałam, proszkiem sypałam — tłumaczy. Podkreśla, że to nie tylko przypadłość jej sąsiadów najemców, ale całego bloku.

akapit zmieniony zaobserwowano 16.08 07:31 · kopiuj link do tej zmiany

Karaluchy i pluskwy w bloku w Dąbrowie Górniczej. Ludzie śpią w namiotach!

Treść

± — Idzie wrzesień. Rok szkolny się zaczyna i znowu to samo. W zeszłym roku dzieci nosiły robactwo do szkoły. Zanosiły je w plecakach, książkach, zeszytach — opowiada pani Dagmara opowiada, jak trudne jest ich życie. Dagmara.

± Najgorzej jest nocą. — Mnie to tak gryzie, chodzą po nas i nas gryzą. Jak w mrowisku. Obrzydliwe, ile bakterii to roznosi, nawet w zupie znalazłam — wtrąca pani Dagmara. Podliczyli, że prawie tys. zł w ciągu kilku dni wydali na preparaty. — Jest ich troszkę mniej, ale to kwestia czasu, kiedy znowu będzie tutaj czarno — podsumowuje pan Sebastian. Ostatnie noce śpią w ogrodzie przy domu, żeby ich robaki nie gryzły. Postawili dwa namioty. — Tu jest Meksyk proszę panią. Meksyk. Śpię w namiocie pod chmurką, przykre to. Płaci się za czynsz i śpi się pod chmurką, a administracja nas lekceważy — zauważa pan Sebastian.

± Wiesława Ćwiklińska mieszka ściana w ścianę. Kupiła na zapas proszki. — Po nocach nie śpię, sprawdzam sprawdzam, czy do mnie nie przyszły — opowiada. Wyliczyła, że z powodu insektów w ciągu dziewięciu lat, od kiedy mieszka, wymieniła już trzy wersalki, dwa tapczany i fotel. — Ostatnio bombę na nie puściłam, trzy noce po kolei wstawałam, proszkiem sypałam — tłumaczy. Podkreśla, że to nie tylko przypadłość jej sąsiadów najemców, ale całego bloku.