— Zapadła się pod ziemię — mówi pani Bożena, która w asyście policji weszła do swojego mieszkania na warszawskiej Woli. To, Przeraziło ją to, co zastała po ucieczce 30-letniej Marty G., przechodzi ludzkie pojęcie. G. Zapleśniała lodówka i dziwne plamy na podłodze to dopiero początek wyliczanki. Teraz właścicielka liczy straty.
±— Mieszkanie jest w złym stanie, nie wiem wiem, czy ten kot lub kotka, która tam była była, nie umarła, na podłodze są dziwne plamy i organiczne kałuże — relacjonuje załamana właścicielka. To był jednak dopiero początek spustoszeń.