17 sierpnia 1998 r. miał być zwyczajnym dniem powrotu znad Bałtyku. Wieczorem cała Polska pogrążyła się w żałobie. Na drodze krajowej nr 3 pod Goleniowem doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęli dwaj mistrzowie olimpijscy: Władysław Komar i Tadeusz Ślusarski. Tak po 28 latach wygląda "Fakt" w 28. rocznicę tego tragicznego wydarzenia odwiedził ich grób.
±Siła uderzenia była ogromna. Władysław Komar i Tadeusz Ślusarski zginęli na miejscu. Kierowca renault walczył o życie jeszcze kilka dni, jednak również zmarł w szpitalu. Los sprawił, że był nim także sportowiec, Jarosław Marzec, mający wówczas 35 lat — trzykrotny medalista mistrzostw Polski w biegu rozstawnym.
±Władysław Komar miał 58 lat. Był 16-krotnym rekordzistą Polski w pchnięciu kulą, dwukrotnym brązowym medalistą mistrzostw Europy i mistrzem olimpijskim z Monachium. Znany był także z aktywności poza stadionem. Grał w rugby, występował w filmach, między innymi w "Piratach" Romana Polańskiego. W 1998 r. pojawił się również w serialu "Ekstradycja". Była to jego ostatnia rola.
±Tadeusz Ślusarski miał 48 lat. W 1976 roku w Montrealu zdobył olimpijskie złoto w skoku o tyczce. Cztery lata później, podczas igrzysk w Moskwie, wywalczył srebrny medal, ustępując jedynie Władysławowi Kozakiewiczowi. Po zakończeniu kariery pracował jako trener i nauczyciel.