Jan Frycz nie żyje. Wybitny aktor miał 72 lata
+ Na ekranie zadebiutował w norweskim filmie „Dagny” Haakona Sandøy w 1976 roku, ale prawdziwy rozkwit jego kariery nastąpił nieco później. W drugiej połowie lat 70. i przez całe lata 80. Frycz skupił się przede wszystkim na pracy w teatrze, a w filmie pojawiał się rzadko, najczęściej w rolach epizodycznych. Mimo to nawet krótkie występy zapadały w pamięć widzów. W „Zielonej miłości” Stanisława Jędryki (1978) stworzył portret infantylnego, egoistycznego uwodziciela, a w „Wiernych bliznach” (1981) wcielił się w brutalnego funkcjonariusza UB. Rok później, w kultowym „Wielkim Szu” Sylwestra Chęcińskiego, zagrał hazardzistę, udowadniając, że potrafi odnaleźć się w bardzo różnorodnym repertuarze.
+ Lata 90. i początek XXI wieku przyniosły Fryczowi kolejne wyzwania aktorskie. Artysta konsekwentnie wybierał role bohaterów złożonych, często zamkniętych w sobie, tłumiących emocje. Krytycy i widzowie docenili jego kreację w „Egoistach” (2000) Mariusza Trelińskiego oraz w „Pożegnaniu jesieni” (1990) tego samego reżysera. W „Tam i z powrotem” Wojciecha Wójcika (2001) Frycz wcielił się w zdesperowanego partyzanta, a w „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego (2003) zagrał pułkownika, który podczas II wojny światowej przechodzi załamanie nerwowe. W „Pręgach” Magdaleny Piekorz (2004) stworzył przejmującą postać despotycznego ojca, a w „Damie kameliowej” Jerzego Antczaka (1994) pokazał się jako amant.
+ Frycz bardzo często pojawiał się na drugim planie i w epizodach – zarówno w ambitnych produkcjach, jak i filmach skierowanych do szerokiej publiczności. Widzowie mogą go pamiętać jako Jerzego w „Spisie cudzołożnic” Jerzego Stuhra, Jefimowa w „Łagodnej” Trelińskiego, malarza Jeremiego w „Dwu księżycach” Andrzeja Barańskiego czy komendanta w „Czarnych słońcach” Zalewskiego. Nie stronił też od lżejszego repertuaru: był mężem Judyty w „Nigdy w życiu!”, Bobickim w „Zakochanych”, bandytą w „To ja, złodziej” oraz producentem disco polo w „Kochaj i rób co chcesz”.
+ Choć nie unikał seriali, konsekwentnie rezygnował z udziału w długich tasiemcach i operach mydlanych. Wyjątkiem była rola w serialu HBO „Ślepnąc od świateł”, gdzie wcielił się w postać gangstera starej daty – Daria. Ta kreacja spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno ze strony widzów, jak i krytyków.