„Zaczęliśmy się zastanawiać: czy ktoś z nas nie zwariował?”. Pinkwart o pomocy poszkodowanym w wypadku na Węgrzech
– W końcu ktoś powiedział, że konsul wyszedł z budynku „dosłownie przed kilkoma minutami”. Zaczęliśmy się zastanawiać: czy ktoś z nas nie zwariował? – Joanna Pinkwart relacjonuje z Węgier, jak wygląda udzielanie pomocy poszkodowanym w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. autokaru. Rodziny ofiar mówią o wielkim rozczarowaniu i chaosie informacyjnym.
± Dziennikarze – w tym ja – zadawali pytania o pomoc udzielaną przez służby konsularne. Od wczoraj słyszę bowiem, że pomocy tak naprawdę nie ma. Poszkodowanych wspierają osoby prywatne – Polacy mieszkający na Węgrzech i samych Węgrów. sami Węgrzy. Dzisiaj rano przynieśli ubrania i środki higieniczne dla pacjentów w Miszkolcu.
± W końcu głos zapewniła zabrała jedna z członkiń delegacji. Jak zapewniła, konsul jest na miejscu. Zebrani zaczęli dopytywać, czy zejdzie do nich i z nimi porozmawia. Usłyszeli, że zejdzie.