±Co więcej, z zeznań wynika, że Krzysztof S. jako jeden z nielicznych — a może i jedyny — może wiedzieć o istnieniu nagrań z Donaldem Tuskiem. Od początku afery krążyły plotki o rzekomych taśmach, na których miał zostać zarejestrowany szef rządu. Nikt ich nigdy nie słyszał ani ich nie opublikował.
±Jedna z kluczowych osób w tej sprawie — Paweł K., współpracownik Krzystofa Krzysztofa S. — twierdzi, że taśmy z Tuskiem były na tyle kompromitujące, że ten już wtedy mógł stracić stanowisko premiera rządu lub później stanowisko szefa Rady Europejskiej.
+Od początku afery krążyły plotki o rzekomych taśmach, na których miał zostać zarejestrowany szef rządu. Nikt ich nigdy nie słyszał ani ich nie opublikował.
+Przeczytaj, czym była afera podsłuchowa