← wróć
OKO.press 2 obserwowane zmiany

Wyciek danych z MyDr. Co wiemy? Nie wszyscy pacjenci zostali okradzeni po równo

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

akapit zmieniony zaobserwowano 19.08 10:41 · kopiuj link do tej zmiany

Wyciek danych z MyDr. Co wiemy? Nie wszyscy pacjenci zostali okradzeni po równo

Treść

± Nie znajdzie się w tej bazie, bo nie ma w niej jeszcze żadnych danych dotyczącej dotyczących wycieku z firmy MyDr, MyDr i może nigdy nie będzie, a nie dlatego, że jego danych w tym wycieku nie było.

± Dzisiaj odporność w sieci to filar naszego ogólnego bezpieczeństwa. Nie znam szczegółów technicznych, dlaczego ta strona padła, czy zawiodła przepustowość łączy łączy, czy wydajność serwerów. Być może infrastruktura wymaga dofinansowania.

± Patrząc na tę historię jeszcze z innej perspektywy: mamy do czynienia z sytuacją, w której systemy publicznej, niezwykle wrażliwej, infrastruktury – jaką jest ochrona zdrowia – w ogromnej mierze bazowały na jednym, jednym prywatnym rozwiązaniu komercyjnym. Czy ta lekcja powinna nas czegoś nauczyć?

± Poza obszarem stricte militarnym czy bezpieczeństwem narodowym, narodowym są to prawdopodobnie najpoważniejsze zagrożenia, z jakimi musimy się dziś mierzyć. To nie jest już kwestia wyłącznie indywidualnych danych osobowych poszczególnych pacjentów, ale bezpieczeństwa bazy obejmującej połowę populacji Polski.

± A kiedy będzie wiadomo, czy firma MyDr zawiniła zawiniła, czy zrobiła wszystko, co możliwe? UODO rozpoczął już kontrolę, kiedy można spodziewać się wniosków?

± Kontrola jeszcze się nie rozpoczęła, bo nie jest tak, że kontrolę wszczyna się z minuty na minutę. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie może po prostu wejść do siedziby firmy z dnia na dzień, bez uprzedzenia, bez planu kontroli. Rozpoczęliśmy zatem przygotowania do kontroli. Czynności przygotowawcze już trwają, pracownicy już działają, a kontrola rozpocznie się zapewne w ciągu kilkunastu zapewne dni.

akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 19.08 10:01 · kopiuj link do tej zmiany

Wyciek danych z MyDr. Co wiemy? Nie wszyscy pacjenci zostali okradzeni po równo

Treść

± Jakby tego chaosu było mało, władzom wyrasta nowy problem. Na fali wzmożenia w związku z wyciekiem danych pojawiają się wstrząsy wtórne. Jedni przestępcy wykradli dane 19 mln ludzi, a teraz kolejni przestępcy (?) sieją dezinformację, że należy w związku z tym złożyć wniosek o zmianę numeru PESEL, by się zabezpieczyć przed konsekwencjami przestępstwa numer jeden.

± W przestrzeni publicznej pojawia się wiele szkodliwych inicjatyw. Nie wiem, jaki jest ich dokładny charakter, ale to klasyczne dolewanie benzyny do ognia. Moim zdaniem to co najmniej próby wykorzystania tego ogromnego wycieku do pogłębiania chaosu komunikacyjnego. Ja nie wiem, kto za tym stoi, ale żyjemy w czasach wojen hybrydowych. Wielu podmiotom oraz obcym państwom zależy na tym, abyśmy stracili orientację, co jest prawdą, a co fałszem.

± Zgodnie z art. 26c ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, usługa ta pozwala obywatelom sprawdzić, czy ich dane zostały ujawnione w sieci internet w sposób nieuprawniony. W tej konkretnej sytuacji mamy jasny komunikat Ministerstwa Cyfryzacji, potwierdzony przez firmę: te dane nie trafiły do sieci. Nie ma więc na razie czego tam sprawdzać, bo baza nie jest publicznie dostępna ani w otwartym internecie, ani w darknecie.

± Poza obszarem stricte militarnym czy bezpieczeństwem narodowym, są to prawdopodobnie najpoważniejsze zagrożenia, z jakimi musimy się dziś mierzyć. To nie jest już kwestia wyłącznie indywidualnych danych osobowych poszczególnych pacjentów, ale bezpieczeństwa bazy obejmującej połowę populacji Polski.

− Widziałem nawet rzekomy wpis samych cyberprzestępców zapewniający, że dane nie zostaną upublicznione, choć trudno zweryfikować jego autentyczność.

− Ten mechanizm uruchamia się dopiero wtedy, gdy pliki stają się publiczne. Oby do tego w ogóle nie doszło.

+ Widziałem nawet rzekomy wpis samych cyberprzestępców zapewniający, że dane nie zostaną upublicznione, choć trudno zweryfikować jego autentyczność. Na dzisiaj fakty są takie: danych w sieci nie ma, więc nie ma też pilnej potrzeby sprawdzania ich statusu w rządowym systemie. Ten mechanizm uruchamia się dopiero wtedy, gdy pliki stają się publiczne. Oby do tego w ogóle nie doszło.