Wypadek na Węgrzech. Drugi kierowca ucina plotki
± - Wie pan co, bardzo, bardzo rzadko się zapinali. Można powiedzieć, że sporadycznie, chociaż mówi się, prosi się... - przyznał ze smutkiem drugi z kierowców. Mężczyzna ten Ten sam mężczyzna również odniósł obrażenia, ale natychmiast po wypadku zaangażował się w akcję wyciągania pasażerów przez okna i szyberdachy.
− - Mówił, że się czuje bardzo dobrze. Ja pytałem się, jak tam. On mówi: "Nie no, wszystko w porządku. Czuję się bardzo dobrze" - wspomina Grzegorz Wojtoń w rozmowie z "SE".
− - Skoro miał wszelkie uprawnienia, badania psychotechniczne i badania lekarskie, i wszystko miał aktualne, czyli lekarz podbił, a jego stan zdrowia nie wskazywał na to, że ma zakaz prowadzenia, to takie insynuacje i domysły trzeba zostawić na boku - podkreślił rozmówca "Super Expressu".