Treść
± Transkrypcję dostały, choć nie bez przygód. Inne pary odpisy aktu małżeństwa odbierały już po kilku dniach od daty złożenia wniosku. Jak się okazało, urzędnicy instruowali je, żeby nie wypełniały rubryki, w której wpisuje się nazwisko potencjalnych dzieci. „Mimo że nie mamy takich planów, wypełniłyśmy tę rubrykę. Dla innych par to przecież wcale nie jest hipotetyczna sytuacja, bo dzieci już mają i wspólnie je wychowują. Okazało się jednak, że to blokuje wydanie decyzji o transkrypcji” – tłumaczy Kasia. „Chciałyśmy dostać dokument jak najszybciej, dlatego poszłyśmy do urzędu i złożyłyśmy oświadczenie, że wykreślamy rubrykę dotyczącą dzieci. To było upokarzające, jednak zadziałało. Kilka dni później odebrałyśmy odpis aktu małżeństwa” – opowiada.
± O sytuację Kasi i Moniki zapytaliśmy wiceministra rozwoju i infrastruktury Tomasza Lewandowskiego, odpowiedzialnego w rządzie za mieszkalnictwo. "Ja wątpliwości nie mam.
± Jak relacjonuje Kasia, cały proces walki o transkrypcję również jest słodko-gorzki. „Z jednej strony ciągle nawigujesz w dużej niepewności. Nie wiesz, jakie masz prawa i czy nagle nie pojawią się schody. Nie wiesz, czy okno, które właśnie się otworzyło, za chwilę się z hukiem nie zamknie. Nie ma co ukrywać, że nasz pośpiech wynika też z kalendarza wyborczego. Nie wiemy, co wydarzy się po wyborach 2027 roku, ale nie liczymy na to, że osobom LGBT+ będzie w tym kraju żyło się lepiej” – mówi.
+ Transkrypcję dostały, choć nie bez przygód. Inne pary odpisy aktu małżeństwa odbierały już po kilku dniach od daty złożenia wniosku. Jak się okazało, urzędnicy instruowali je, żeby nie wypełniały rubryki, w której wpisuje się nazwisko potencjalnych dzieci.
+ Jak relacjonuje Kasia, cały proces walki o transkrypcję również jest słodko-gorzki.