Najlepsi naukowcy zawsze uciekali do Ameryki. Za Trumpa mogą zacząć uciekać z Ameryki
− Prof. ucz. dr hab. Ewa Gmurzyńska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, specjalistka w dziedzinie mediacji i alternatywnego rozwiązywania sporów, obserwuje sytuację także przez kontakty z amerykańskim środowiskiem akademickim.
− „Akademia jest na celowniku” – mówi.
− Wskazuje na presję wywieraną na Columbię i Harvard, konflikty dotyczące protestów propalestyńskich, oskarżenia o antysemityzm, politykę różnorodności i wolność ustalania programów akademickich.
− „Nastroje są bardzo kiepskie. Ludzie zaczynają się bać” – opowiada.
− Gmurzyńska właśnie młodych badaczy uważa za grupę najbardziej podatną na europejską ofertę.
− „Zatrudnienia są zamrożone z powodu niepewności i cięć funduszy. Młodzi naukowcy w takiej sytuacji mogą chcieć zmienić miejsce zamieszkania” – mówi.
+ Najbardziej widocznym polem tego sporu pozostają Columbia i Harvard. Administracja łączy kwestie finansowania federalnego z protestami propalestyńskimi, oskarżeniami o antysemityzm, polityką różnorodności i granicami autonomii uniwersytetów.
+ Najbardziej mobilni mogą się więc okazać badacze na początku samodzielnej kariery. Nie mają jeszcze własnego laboratorium, stałego etatu ani całego życia zawodowego związanego z jedną uczelnią. Dla nich kilka lat w Europie może być kolejnym etapem kariery, a nie decyzją o definitywnej emigracji.