Mięśnie, akcent i "złe" nazwisko. Uczynił z tego największe atuty
Miał dwadzieścia lat i tytuł Mr. Universe. Wysiadł z samolotu w Los Angeles, mówiąc łamaną angielszczyzną, z ciężkim akcentem. Nazwisko brzmiało tak, że agenci castingowi później go namawiali, żeby zmienił je na cokolwiek, co da się wymówić. On na taki układ nie poszedł. Kilkadziesiąt lat później to on rządził najbogatszym stanem Ameryki, a jego nazwisko — rzekomo niewymawialne — stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Arnold Schwarzenegger przyjechał do Stanów, żeby odnieść sukces. I odniósł.
+ Dalszy ciąg materiału pod wideo
+ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Onet Premium. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.