W podlaskich Boćkach wszyscy mówią o sprawie Eugeniusza S., który w przeciągu ciągu trzech lat doprowadził do dwóch tragedii: najpierw incydentów, z których jeden skończył się tragicznie. Najpierw najechał śmiertelnie na swe 10-miesięczne dziecko, a ostatnio zranił kołami potrącił autem swego 4-letniego syna. Teraz na pechowej jego posesji policja odnalazła poszukiwaną listem gończym kobietę. Jest winna wypadku sprzed lat, w którym zginęło jej dziecko. — Już trafiła do zakładu karnego — powiedział "Faktowi" prok. Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 3 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Lead
- Lead
W podlaskich Boćkach wszyscy mówią o sprawie Eugeniusza S., który w przeciągu trzech lat doprowadził do dwóch
tragedii. Najpierwtragedii: najpierw najechał śmiertelnie na swe 10-miesięczne dziecko, a ostatnio zranił kołami swego 4-letniego syna.Za pierwszym razem uznano to za nieszczęśliwy wypadek. Roztargnienia sprawcy nie ukarano ze względu na jego traumę.Terazwyszłynajaw nowe fakty o rodzinie. Napechowej posesjimężczyznypolicja odnalazłakobietę, którą poszukiwanoposzukiwaną listemgończym. Nie stawiała sięgończym kobietę. Jest winna wypadku sprzed lat, wwięzieniu, choć uznano ją za winną wypadku, wktórym zginęło jej dziecko. — Już trafiła do zakładu karnego — powiedział "Faktowi" prok. Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.Treść±Mężczyzna z Boćków, który ukrywał obecną partnerkę, po stracie młodszego syna nie poniósł konsekwencji swego roztargnienia. Uznano to za nieszczęśliwy wypadek. Ojca nie ukarano ze względu na jego traumę. Teraz może być inaczej, bo Eugeniusz S. już drugi raz nie wykazał się ostrożnością podczas prowadzenia pojazdu na terenie swej posesji. Do ostatniego zdarzenia doszło w niedzielę, 16 sierpnia. Mężczyzna cofał przyczepą
na swojej posesjii potrącił wówczas 4-letniego synka. Chłopiec natychmiast trafił do szpitala w Białymstoku. Stan dziecka był na szczęście stabilny, nie wymagał operacji i już cztery dni po wypadku malec wrócił pod opiekę rodziny. - Lead
Wstrząsające wydarzenia w niewielkichW podlaskich Boćkachna Podlasiu. Kilka dni temu 4-letni chłopiec został potrącony przez własnego ojca autem. Na szczęście przeżył, ale to nie koniec dramatów tej rodziny. Kilkawszyscy mówią o sprawie Eugeniusza S., który w przeciągu trzech lattemu doszłodoprowadził dopodobnego, niestety śmiertelnego, wypadku. Wówczas ten sam mężczyzna przejechał swojedwóch tragedii. Najpierw najechał śmiertelnie na swe 10-miesięcznedziecko. A jakby tego było mało,dziecko, a ostatnio zranił kołami swego 4-letniego syna. Za pierwszym razem uznano to za nieszczęśliwy wypadek. Roztargnienia sprawcy nie ukarano ze względu naposesji, między belami siana, ukrywałajego traumę. Teraz wyszły na jaw nowe fakty o rodzinie. Na pechowej posesji mężczyzny policja odnalazła kobietę, którą poszukiwano listem gończym. Nie stawiała siękobieta, która po pijanemu spowodowała inny wypadek i zostaław więzieniu, choć uznano ją zato skazana na więzienie. Tamten również był śmiertelny — wówczas zginąłwinną wypadku, w którym zginęło jej3-letni synek.dziecko.Treść±Do ostatniego zdarzenia doszło w niedzielę, 16 sierpnia.
47-letni Eugeniusz S.Mężczyzna cofał przyczepą na swojejposesji, kiedy doszło do tragedii —posesji i potrącił wówczas 4-letniego synka. Chłopiec natychmiast trafił do szpitala w Białymstoku. Stan dziecka był na szczęście stabilny, nie wymagał operacji i już cztery dni po wypadku malec wrócił pod opiekę rodziny.±
To nie pierwszy taki dramat w tej rodzinie.Prawie trzy latatemu,temu na tej samejposesji,posesji Eugeniusz S. potrącił swoje 10-miesięczne dziecko. Niestety, wtedymaluszkaniemowlęcia nie udało się uratować.Wtedy sądSąd potraktował wówczas mężczyznę wyjątkowo łagodnie ze względu na traumę, jaką przeżył. Dziś 47-latek usłyszałkolejne zarzuty,zarzuty wprawie identycznejbardzo podobnej sprawie.±— Już trafiła do
Zakładu Karnego.zakładu karnego. W związku z jej pobytem na posesji Eugeniusz S. usłyszał kolejny zarzut, tym razem utrudniania postępowania karnego — mówi "Faktowi" prok. Naumczuk.+Kobietę zlokalizowano między belami siana w pomieszczeniu gospodarczym należącym do 47-letniego Eugeniusza S. Szybko odkryto, że po pijanemu spowodowała kiedyś inny wypadek i była za niego skazana na więzienie. Wszystko dlatego, że wypadek był śmiertelny. Zginął wówczas jej 3-letni synek.