Treść
± Wozacy Górale, którzy dalej chcą wykorzystywać konie do przewożenia turystów, wcześniej apelowali o ochronę porządku podczas zapowiadanego protestu. protestu - czyli możliwość przejazdu. Aktywiści chcieli z kolei, by w sobotę wstrzymać ruch na szlaku i nie dopuszczać zaprzęgów do przewozu turystów.
± Przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt ogłosili, że planują sami uruchomić przewozy na tej trasie. Zamierzają podważyć obecne regulacje i dążyć do regulacje, chcą zastąpienia koni pojazdami elektrycznymi.
± Jednocześnie prokuratura w Świdnicy prowadzi śledztwo dotyczące działalności DIOZ. Postępowanie dotyczy licznych zawiadomień osób pokrzywdzonych działalnością organizacji. Instytucja oskarżana jest m.in. o przywłaszczanie zwierząt, a do służb zgłosili się pokrzywdzeni z całej Polski. "przywłaszczanie zwierząt".
− Policja rozdzieliła zgromadzenia i wyprowadziła z drogi osoby ignorujące polecenia funkcjonariuszy. Jak wynika z informacji RMF FM, na miejsce przyjechali nie tylko działacze organizacji prozwierzęcych, ale też grupy wspierające fiakrów z Podhala.
− Starosta tatrzański zapowiedział, że droga nie zostanie zamknięta. Tego dnia wozy konne kursowały normalnie, co potwierdza utrzymanie dotychczasowych zasad do czasu wejścia zapowiadanych zmian - podkreśla RMF FM.
+ Policja wydała polecenie protestującym, aby przestali blokować trasę. Na miejscu było wielu dziennikarzy i gapiów. Protestujący nie reagowali na polecenia policji, mundurowi zaczęli usuwać ich z trasy siłą. Doszło do szarpaniny, na udostępnionych w internecie nagraniach słychać krzyki.
+ Protestujący podkreślali, że ich zdaniem nie ma miejsca na dyskusję z góralami. Trzymali transparenty m.in. z wizerunkiem Jana Pawła II i hasłem "papież chodził po górach a nie jeździł" czy "żądamy likwidacji transportu konnego".
+ Między góralami a protestującymi doszło też do kłótni. Obie strony czuły się atakowane. "Przyszliście się wyładować na koniach i góralach" - mówił jeden z nich do protestujących. Protestujący bronili się, że ich zgromadzenie było legalne. "Ochłońcie, emocje na bok. (...) Uspokój się!" - apelował inny góral obecny na miejscu.