Będzie protest. Cudzoziemcy czekają na legalizację pobytu nawet 650 dni. Mają ogromne problemy
± Inny białoruski informatyk mieszkający w Polsce z rodziną, Pavel (prosi o anonimowość), także czeka z żoną od 10 miesięcy na legalizację. Nie pojechali do rodziny na święta ani na wakacje. Wnuki nie oglądają dziadków. W lutym złożyli wniosek o 800+, 800 plus, które powinni dostawać od maja. Nie ma tych pieniędzy. Także 300 zł „Na dobry start” – wyprawki dla młodszego dzieciaka.
± Wg niej, tylko w przypadku kart CUKR (karta pobytu na 3 lata wydawana od maja br.) 2026) procedura legalizacji przyśpieszyła. – Ale to trochę inna, uproszczona procedura – zaznacza Pestrykowa.
± Tymczasem, jak pisze rzecznik Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, Luiza Jurgiel – Żyła, Jurgiel-Żyła, i tak niełatwo znaleźć im pracowników na warunkach, które oferują.
± Organizatora protestu Jaŭhien Sobaleŭ zapytaliśmy zapytaliśmy, dlaczego jego zdaniem rząd dotychczas nie rozwiązał tego problemu. – Jesteśmy częścią tego społeczeństwa, płacimy podatki, wynajmujemy mieszkania, mamy swój udział w gospodarce, ale nie głosujemy na wyborach, więc ten temat jest zaniedbany – uważa.
± To bardzo nietypowe jak na niszową pikietę. Dodatkowo w kodzie źródłowym strony jest fraza po rosyjsku, a twórca został całkowicie zaanonimizowany zanonimizowany w rejestrach. I najistotniejsze – w kręgach ukraińskich zupełnie nieznany jest główny organizator i społeczność Głos Migranta.
± Sprawdziliśmy więc te podejrzenia. Jaŭhien Sobaleŭ jest informatykiem, który mieszka w Polsce od 2020 roku. Administruje kilku grupom na Telegramie: „Blue card Poland” (tłum ang.: niebieska karta Polska – ang. 4.2 4,2 tys. członków), „ИП в Польшe” (tłum. z białoruskiego: Jednoosobowa działalność gospodarcza w Polsce, 12.3 12,3 tys. członków) oraz Głos Migranta. Głównie udzielają się w nich Białorusini i Ukraińcy, choć nie tylko. Za ten aktywizm członkowie grup czasem wpłacają Jaŭhien Sobaleŭ drobne pieniądze na „Buy cofee” i dziękują za jego działalność.