← wróć
TVP Info 1 obserwowana zmiana

Czy we współczesnym teatrze brakuje rozmów? „Wszyscy gdzieś się spieszą”

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

Część szerszego pokrycia
Debata o rozmowach w teatrze
zobacz pełne wydarzenie →
akapit zmieniony zaobserwowano 23.08 22:00 · kopiuj link do tej zmiany

Czy we współczesnym teatrze brakuje rozmów? „Wszyscy gdzieś się spieszą”

Treść

± Gościnią Mariusza Szczygła w „Rozmowach (nie)wygodnych” będzie była aktorka Elżbieta Jarosik – premiera rozmowy w niedzielę o 21:15 w TVP Info. Jarosik. Rozmówczyni z uśmiechem wspomina wspominała swoją rolę w „Weselu” Smarzowskiego.

± – To było tak cudowne! Aż trudno po prostu nie pamiętać – tak Elżbieta Jarosik opowiada o swoim epizodzie w „Weselu”. Dodaje, że to kultowy film ze wspaniałą obsadą aktorską i świetnym reżyserem. – Jak on to wszystko umiał posklejać – każdy był ważny, nawet najmniejszy epizodzik – wspomina wspominała pracę na planie z Wojciechem Smarzowskim.

± – Miałam epizodyczną rolę gospodyni. Zbierałam bigos i paliłam papierosy Klubowe, których tak dużo wypaliłam, że prawie od nich zemdlałam – wspomina wspominała aktorka.

± Elżbieta Jarocka wyznaje, że w pracy w teatrze brakuje jej naturalnych interakcji z innymi ludźmi. – Brakuje mi rozmów w teatrze. Współcześnie wszyscy gdzieś się spieszą, nie ma miejsca na dyskusję i nie można nikomu zwrócić uwagi – nawet jak człowiek ma dobre intencje – wyjaśnia. wyjaśniała.

± – Przecież my gramy na swoich uczuciach. Jak można się nie dotykać, grając – to jaki to ma być teatr? Nie wiem, sztucznej inteligencji – dodaje. dodała.

+ W rozmowie z Mariuszem Szczygłem aktorka wyznała, że jej strategią życiową jest łagodność. – Ja wierzę we wszystko, co mi ktoś powie. Jak przyjdzie do mnie osoba, która chce ode mnie coś wyciągnąć, wypłacze się, to ja od razu otwieram serce i pomagam. Potem dostaję za to wciry – opowiada Jarosik.

+ Aktorka przywoła swoje wspomnienia z dzieciństwa. – Zawsze miałam niskie poczucie wartości, byłam wstydliwa. Zapewne wynikało to z tego, że mój tata był organistą, dziadek kościelnym, a ja znajdowałam się w tym kościelnym kręgu – wyznała.

+ Mariusz Szczygieł zapytał się swoją gościnię o jej relację z córką i o to, jak była postrzegana w PRL-u jako samotna matka – dawniej mówiło się o byciu „panną z dzieckiem”.

+ – Ja nie wiem, bycie „panną z dzieckiem” było piętnem. Uważam, że doskonale poradziłam sobie z tą sytuacją. Jednak zawsze mnie uwierało to, co ludzie pomyślą – opowiedziała aktorka.

+ Czytaj także: „Silni też mają w sobie kruchość”. Dorota Stalińska o cenie samodzielności