Złoty zegarek, pobyt w Monako. Media o kulisach relacji prezesa Piesiewicza z szefem Zondacrypto
+ Zapytany w poniedziałek przez TV Republika o doniesienia mediów, Piesiewicz zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
+ Oddałem nie euro, tylko franki szwajcarskie, mam na tę okoliczność wypłatę ze swojego konta - mówił prezes PKOl. Jak dodał, ma także świadków na to, że przekazywał Kralowi pieniądze za zakup zegarka. Piesiewicz przedstawił również w studiu certyfikat pochodzenia zegarka wystawiony na swoje nazwisko. - Jakbym dostał ten zegarek, to nie miałbym certyfikatu - wytłumaczył.
+ Szef PKOl nazwał ponadto „kłamstwem” sugestie, że jego pobyt w hotelu w Monako jesienią ub.r. został opłacony przez Przemysława Krala. Zaprezentował dokument księgowy, który - jak wyjaśnił - jest wystawioną na PKOl fakturą za hotel. Później zostało to rozliczone z prywatnych środków - zaznaczył działacz sportowy.
+ Szef PKOl w rozmowie z Republiką zwrócił uwagę, że z tekstu WP wynikałoby, iż otrzymał zegarek „za niezałatwioną sprawę”. To jest jakieś szaleństwo. Albo się coś daje i sprawa jest załatwiona, albo się nie daje - przekonywał.
+ Jak wyjaśnił Piesiewicz, odbył on z Chróstnym jedno spotkanie „w 2020 lub w 2021 r. na temat polskiej koszykówki”, zaś potem miał widzieć się z nim „jeszcze raz, ale przelotem”. Zapewnił jednak, że nigdy więcej nie rozmawiał z prezesem UOKiK, ani nie dyskutował z nim „na żaden inny temat”. Z premierem Morawieckim nie rozmawiałem na żaden temat związany z Zondacrypto - dodał prezes PKOl.
+ Działacz sportowy przypomniał ponadto, że także on został „oszukany” przez Przemysława Krala i sam stracił prywatne pieniądze wpłacone na giełdę.
+ Powtórzę to bardzo głośno: nic nie otrzymałem od pana Przemysława Krala. Ja działałem w dobrej wierze i pozyskałem sponsora dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego - podsumował szef PKOl.