Emocje na koncercie w Białogardzie. Burmistrzyni krzyczała: "zamknij pysk", teraz się tłumaczy
+ "Dni Białogardu to święto nas wszystkich — czas radości i rodzinnej atmosfery. Niestety, w przestrzeni publicznej zaczynają pojawiać się próby manipulowania sytuacją, do której doszło tuż przed jednym z koncertów. Czas postawić sprawę jasno.
+ Wchodząc na scenę, by przywitać mieszkańców, z pierwszych rzędów usłyszałam wulgarne i upokarzające okrzyki w moim kierunku. Były to słowa, które nigdy nie powinny paść pod adresem żadnej kobiety i żadnego człowieka — ani na scenie, ani na ulicy, ani w domu.
+ Zawsze byłam i będę sobą. Jestem burmistrzem, reprezentuję nasze miasto i codziennie pracuję dla mieszkańców z pełnym szacunkiem i zaangażowaniem. Ale bycie osobą publiczną nie oznacza zgody na bycie ofiarą wulgarnego hejtu, poniżania i bezczelnego chamstwa.
+ Nie ma i nie będzie mojej zgody na tolerowanie agresji słownej w przestrzeni publicznej. Jako burmistrz, a przede wszystkim jako kobieta, zawsze będę stawiać twarde granice tam, gdzie przekracza się elementarną przyzwoitość i ludzką godność" — czytamy.