Tragedia w Krakowie. Ekspert wskazuje winnego poza kierowcą
± To nie pierwszy taki przypadek. Wystarczy przypomnieć sprawę Sebastiana M., który we wrześniu 2023 r. na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim uderzył BMW w kię, Kię, jadąc z prędkością przekraczającą 240 km/h. Zginęła trzyosobowa rodzina, a kierowca wyjechał z Polski i przez półtora roku pozostawał poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Rok później, we wrześniu 2024 r., na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej Łukasz Żak pędził ponad 220 km/h, pijany i nagrywający własną jazdę telefonem. Zginął 37-letni pasażer forda, jego żona i dwoje dzieci trafili do szpitala. W lipcu sąd skazał Żaka nieprawomocnie na 20 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
± Warto zauważyć na koniec, że przypadki Sebastiana M. i Łukasza Żaka różnią się od krakowskiego. Tam w grę wchodził alkohol, wielokrotna karalność i ucieczka. W Krakowie kierowca według dotychczasowych ustaleń był trzeźwy, wcześniej nie był wcześniej karany za przestępstwa i został na miejscu. Wspólny pozostaje jeden element: prędkość.