Spotkanie Krala z posłem PiS. "Nie podjęliśmy współpracy"
- Nie zostały przyjęte żadne środki, nie została podjęta żadna współpraca Przemysławem Kralem - przekonywał w rozmowie z Polsat News Michał Moskal. Dodał także, że nie jest to firma godna zaufania. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odniósł się w ten sposób do doniesień Wirtualnej Polski i TVN24, które poinformowały, że spotkał się on na Ibizie z Przemysławem Kralem, szefem upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto Zondacrypto.
± Moskal podkreślił, że jego zdaniem firma jest niegodna zaufania, a do tego wniosku doszedł na podstawie ogólnodostępnych informacji, które pojawiały się w mediach. - W tym czasie, państwo pod rządami Donalda Tuska spało. Służby specjalne nie poinformowały tysięcy Polaków, że mogą zostać okradnięci przez oszusta. Dzisiaj obrońcami człowieka, który jest kryminalistą pro bono zostają Roman Giertych i Jacek Dubouis. Flip i Flop Flap polskiej polityki - wskazywał.
± Dziennikarze WP ustalili, wskazali też, że Moskal wkrótce po spotkaniu zaczął aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie.
± Zarówno poseł PiS jak i Chodziński potwierdzili udział w wyjeździe. Polityk przekazał, że wyjazd "trwał mniej niż dobę", a przy rezerwacji płacił Chodziński, z którym później rozliczył te wydatki, wydatki ze swoich prywatnych środków. Za kolację miał zapłacić płacił Kral. Poseł Moskal nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy, dziennikarzy wp.pl i TVN24, czy wyjazd trafił do Rejestru Korzyści, w którym ujawniane są korzyści uzyskiwane przez posłów, senatorów lub ich małżonków.
− Poseł PiS odniósł się do sprawy również na platformie X. "Z Kralem rozmawiałem raz - tak samo jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców. Ani ja, ani żaden z moich współpracowników, ani żadna z organizacji społecznych, w których działam, nigdy nie podjęli z nim ani z podmiotami z nim związanymi żadnej współpracy. Nie przyjęliśmy od nich ani złotówki" - napisał polityk PiS.
− "Każdy kto będzie próbował insynuować cokolwiek innego spotka się z twardą odpowiedzią na drodze sądowej. Co więcej: wewnętrzne procedury w fundacji w której działam wykazały poważne wątpliwości wobec Zondy i dlatego rozmowy zerwaliśmy. Zrobiliśmy to wtedy, gdy państwo pod rządami Tuska spało, a tysiące Polaków ponosiły straty" - podkreślił Moskal.
− "Dziś Giertych, który obsługuje kryminalistę pro bono, i spółka próbują obrzucić błotem jak najwięcej osób, żeby rozmyć własną odpowiedzialność za to, że po raz kolejny zawiedli" - zakończył.