Treść
± - Nasza firma również nie podejmowała żadnych działań w tej sprawie - mówi nam o incydencie w Gąskach Aldona Prusinowska z MOSiR w Mielnie. - Może nie często, nieczęsto, ale zdarza się, że ludzie wjeżdżają na plażę, nie tylko w sezonie, ale i po sezonie. Czasem piasek jest tak sypki, że kierowcy nie są w stanie wyjechać. Nie rozumiem takich ludzi w ogóle - dodaje.
− - Faktycznie, po godzinie 18 miało miejsce takie zdarzenie. Zdjęcie zostało przesłane dokładnie o 18:08. Po zapleczu brzegu widzimy, że zjazd był albo przy ulicy Latarników, czyli od strony latarni morskiej, albo przy ulicy Wydmowej - mówi w rozmowie z o2.pl Joanna Piotrowska z Urzędu Morskiego w Słupsku.
− Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się również, że niektórzy kierowcy "zachowują się perfidnie", próbując specjalnie udowodnić urzędniczą niemoc w takich przypadkach i wjeżdżają sobie na plaże.
− - Natomiast te wjazdy prywatne, o których mówimy, są całkowicie poza naszą kontrolą. Nie jesteśmy w stanie ich kontrolować. Nikt nas nie informuje, że chce zwodować skuter. Zresztą my nie wydajemy na to zgód - mówi nam Joanna Piotrowska.
− - Chcielibyśmy, aby takie miejsca były i żeby było odpowiednie oznakowanie. Wówczas można by wjechać na plażę pod warunkiem, że nie robi się tam miejsca parkingowego, tylko korzysta z niego przez określony czas, na przykład 15 minut. Wyznaczylibyśmy takie miejsca, żeby samochody mogły wjechać, zwodować sprzęt i wyjechać - mówi Joanna Piotrowska.
− Problem dotyczy nie tylko Gąsek czy Mielna, ale także dużych miast, jak Szczecin czy Gdynia. Tam także dochodzi do podobnych sytuacji. Często jest to też kłopot dla osób przyjeżdżających z głębi kraju, które nie znają przepisów. Sprawa trafiła na poziom ministerialny. Jak przypomina profil "Zwiedzaj Mielno", 5 maja 2026 r. poseł Patryk Jaskulski skierował interpelację do Ministerstwa Infrastruktury właśnie w sprawie zasad wodowania skuterów w nadmorskim pasie technicznym, wskazując bezpośrednio na sytuację w Mielnie.
− "Chodzi między innymi o brak jasno wyznaczonych i bezpiecznych miejsc do wodowania. Jeżeli chcemy ograniczyć dzikie wodowanie, potrzebne są rozwiązania, które pogodzą bezpieczeństwo plażowiczów z możliwością legalnego korzystania z morza przez motorowodniaków" - czytamy w opisie fotografii. Urzędnicy również deklarują, że potrzebują odgórnych rozwiązań, które pozwolą zapewnić niezbędną infrastrukturę do wodowania. Wówczas sprawcy takich incydentów jak ten w Gąskach nie mogliby mówić, że nie mieli gdzie zwodować skutera.