← wróć
Fakt 2 obserwowane zmiany

Małżeństwo zginęło na chodniku w Krakowie. Wśród sąsiadów ogromny gniew

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

Część szerszego pokrycia
Śmierć małżeństwa w Krakowie
zobacz pełne wydarzenie →
akapit zmieniony zaobserwowano 26.08 21:01 · kopiuj link do tej zmiany

Małżeństwo zginęło na chodniku w Krakowie. Wśród sąsiadów ogromny gniew

Treść

± Ich wspólne plany, marzenia i przyszłość zostały brutalnie przerwane przez nieodpowiedzialnego kierowcę — Huberta B. (26 l.). To on podrasowanym Volkswagenem Golfem zlekceważył przepisy ruchu drogowego i warunki pogodowe, wjechał z impetem na chodnik i potrącił małżeństwo, które z małym, 8-miesięcznym Oliwierem w wózku szło na spacer na pobliskie Błonia w Krakowie. Tylko dziecko przeżyło. Wciąż jest w szpitalu.

± Ich wspólne plany, marzenia i przyszłość zostały brutalnie przerwane przez nieodpowiedzialnego kierowcę — Huberta B. (26 l.). — To koszmar nie do opisania. Takiej miłości nie spotyka się często. Oni byli dla siebie stworzeni. Od szkoły średniej praktycznie się nie rozstawali — mówią "Faktowi" sąsiedzi z Podbeskidzia.

akapit zmieniony zaobserwowano 26.08 20:51 · kopiuj link do tej zmiany

Małżeństwo zginęło na chodniku w Krakowie. Wśród sąsiadów ogromny gniew

Treść

± Ich wspólne plany, marzenia i przyszłość zostały brutalnie przerwane przez nieodpowiedzialnego kierowcę — Huberta B. (26 l.). To on podrasowanym Volkswagenem Golfem zlekceważył przepisy ruchu drogowego, drogowego i warunki pogodowe, wjechał z impetem na chodnik i potrącił małżeństwo, które z małym małym, 8-miesięcznym Oliwierem (8 mies.) w wózku szło na spacer na pobliskie Błonia w Krakowie. Tylko dziecko przeżyło. Wciąż jest w szpitalu.

± Po maturze wyjechali do Krakowa. To tam postanowili budować swoją przyszłość. — Mateusz ukończył studia prawnicze. Klaudia skończyła Politechnikę Krakowską i dostała pracę w firmie zajmującej się produkcją silników elektrycznych. Oboje dopiero rozpoczynali najpiękniejszy etap dorosłego życia. Ten morderca (Hubert B. — przyp. red.), bo inaczej nikt tu u nas o tym kierowcy nie mówi, odebrał im wszystko życia — dodają zrozpaczeni ludzie.

± Taki spokojny chłopak to był ten nasz Mateusz, pracował jako radca prawny w dużej firmie, rodzice im mieszkanie w Krakowie kupili. Wszyscy im kibicowaliśmy. Klaudia była na macierzyńskim, a teraz już ich nie ma, bo ten sprawca ich autem zmasakrował. Nie wiem, jak ci rodzice sobie poradzą, ich serca roztrzaskały się na drobne kawałki — mówią sąsiedzi poruszeni do głębi tragedią młodych.

± To nie był zwykły wypadek. Dla nas to podwójne zabójstwo. Powinien być taki przepis w polskim prawie karnym nazwany wprost "zabójstwem drogowym". No bo jak inaczej tłumaczyć to, co zrobił? Co mu grozi? Do ośmiu lat więzienia, to śmieszne — mówią poruszeni ludzie.

+ — mówią sąsiedzi poruszeni do głębi tragedią młodych.