← Gwałtowne powodzie w Nepalu
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

Tragedia w Nepalu. Poruszające relacje ocalałych

2 zmiany po publikacji w ciągu 1 h 20 min: lead 2 razy, 2 akapity zmienione, 1 dopisany.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 26.08 o 20:00). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

26.08 19:55 27.08 07:35
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Lead

    - Członkowie mojej rodziny zostali porwani przez wodę na moich oczach - mówiła w rozmowie z BBC Kalpana Malla. Powódź błyskawiczna, która dotknęła w środę tybetański powiat Gyirong i nepalski dystrykt Rasuwa, wywołała największą katastrofę w tym regionie od lat. Już wiadomo, że zginęło ponad 150 osób. Akcja ratunkowa... Rasuwa...

  2. 26.08
    lead · 2 akapity zmienione · 1 akapit dopisany
    Lead

    Powódź błyskawiczna, która dotknęła w środę tybetański powiat Gyirong i nepalski dystrykt Rasuwa Rasuwa, wywołała największą katastrofę w tym regionie od lat. Już wiadomo, że zginęło ponad 150 osób. Akcja ratunkowa...

    Treść

    ±- Członkowie mojej rodziny zostali porwani przez wodę na moich oczach - mówiła w rozmowie z BBC Kalpana Malla z nepalskiego dystryktu Nuwakot. Opowiadała, że ​​nurt porwał jej ojca, matkę, siostrę oraz dzieci siostry. - Nie mieli szans na ucieczkę przed powodzią. Nie było żadnych szans. Woda zabrała wszystko. Ja i mój syn wdrapaliśmy się na dach domu i przeżyliśmy, choć nie potrafię wyjaśnić jak - relacjonowała.

    ±Nepalski robotnik Bibek Kumal kopał dół na toaletę przed nowo wybudowanym domem, gdy z hukiem runęla runęła w dół ściana wody, błota i kamieni, porywając go i wszystko w pobliżu. Jego czterej współpracownicy, stojący nad dołem o głębokości około 1,5 metra, krzyczeli do niego, żeby jak najszybciej z niego wyszedł i uciekał. Zanim zdołał się wydostać z dołu, jego współpracownicy już uciekli.

    +- Nie mieli szans na ucieczkę przed powodzią. Nie było żadnych szans. Woda zabrała wszystko. Ja i mój syn wdrapaliśmy się na dach domu i przeżyliśmy, choć nie potrafię wyjaśnić jak - relacjonowała.