Tragiczny bilans powodzi w Nepalu. Już 157 ofiar śmiertelnych
+ Biuro premiera Nepalu poinformowało, że łącznie do tej pory załogom śmigłowców, zarówno wojskowych, jak i cywilnych, a także ratownikom pracującym na ziemi udało się uratować ponad 130 osób.
+ Z powodu żywiołu ucierpiały szczególnie obszary Syapru Besi i Timure w górzystym dystrykcie Rasuwa, zamieszkanym przez około 50 tys. osób. Poszkodowana została też część sąsiadującego z nim dystryktu Nuwakot.
+ Powódź dotknęła nie tylko Nepal, ale także graniczący z nim dystrykt Gyirong w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Gigantyczna fala błota, wody i skał runęła tam na Port Gyirong i znajdujące się tam przejście graniczne. Chińczycy informują na razie o trzech ofiarach śmiertelnych. 265 osób uznano za zaginione.
+ Początkowo podejrzewano, że przyczyną katastrofy było trzęsienie ziemi w Tybecie. Miało ono miejsce kilka minut przed pojawieniem się fali powodziowej. Podejrzewano, że spowodowało ono osunięcie się lodowca i błotną lawinę.
+ Jednak Amerykańska Służba Geologiczna (USGS), po przeanalizowaniu danych stwierdziła, że żadnego trzęsienia ziemi nie było. USGS poinformowała, że miało miejsce osunięcie się ziemi, które było tak potężne, że zarejestrowano je jako trzęsienie ziemi o magnitudzie 5,2.
+ Nepalski dziennikarz Surendra Phuyal w wywiadzie dla Sky News stwierdził, że gwałtowne powodzie w Nepalu to "jedne z najgorszych katastrof", z jakimi boryka się ten kraj.
+ Stwierdził, że przypominają one "sceny z filmów" i ostrzegł, że mają one związek ze zmianami klimatu.
+ Phuyal stwierdził, że w związku z ociepleniem regionu i topnieniem wiecznej zmarzliny lodowce "pękają bez żadnego ostrzeżenia… pozostawiając po sobie katastrofalne zniszczenia".
+ Podobnie jak inni, zwrócił uwagę, że to bynajmniej nie pierwszy raz, kiedy Nepal boryka się z takimi katastrofalnymi powodziami.