Zondacrypto zatopi PiS? "Trzeszczą różne polityczne maszty"
± W czwartek rano na antenie programu "Newsroom WP" "Newsroom" WP gościem Pawła Pawłowskiego był politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), prof. Sławomir Sowiński. Tematem rozmowy była afera związana z firmą Zondacrypto i powiązaniami polityków prawicy ze światem cyfrowych finansów.
± - Myślę, że za wcześnie jeszcze tak to formułować. Mamy na pewno do czynienia z czymś więcej niż tylko taką zwykłą w naszej polityce burzą, która minie za dwa czy trzy dni. Mamy do czynienia - w mojej ocenie - z politycznym huraganem, który sprawia, że trzeszczą różne polityczne maszty - odpowiedział ekspert.
± Zdaniem profesora prof. Sowińskiego sprawa jest rozwojowa i wymusza na Nowogrodzkiej nerwowe ruchy, a partia czeka na "apogeum" tego pożaru w badaniach społecznych. Podkreślił on, Podkreślił, że skala problemu dla obozu Zjednoczonej Prawicy nie polega na wizji całkowitego zniknięcia ze sceny politycznej, ale na osłabieniu pozycji tuż przed kluczowym momentem układania szyków przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.
± Związki prezydenta Karola Nawrockiego z aferą (był on zaangażowany w finansowaną przez firmę krypto konferencję jeszcze jako kandydat i nie podpisał ustawy regulującej kryptowaluty) mogą, zdaniem Sowińskiego, stanowić "pierwszy poważny egzamin dla prezydenta". Nawrocki, jeszcze jako kandydat na prezydenta, był zaangażowany w finansowaną przez Zondacrypto konferencję, a w trakcie kadencji nie podpisał ustawy regulującej kryptowaluty.
± Zaznaczył on Ekspert zaznaczył jednak, że otoczenie Karola Nawrockiego będzie próbowało tłumaczyć, że prezydent chciał uregulować tę kwestię, lecz nie pozwalał mu na to rząd. Ekspert zarysował możliwe ścieżki działania dla głowy państwa: zignorowanie problemu, pójście w zaparte lub wejście w rolę "odnowiciela" poprzez odsunięcie konkretnych, winnych osób i wprowadzenie nowych twarzy.
± Prof. Sowiński zauważył również, że obóz rządzący Donalda Tuska wykazuje w tej sprawie "nadmierną euforię", upatrując w aferze Zondacrypto cudownej "złotej akcji". Przestrzegł, że może to doprowadzić do "przegrzania sytuacji". Za główne niebezpieczeństwo dla wiarygodności rządu uznał podwójną rolę mec. Romana Giertycha, który ma reprezentować oskarżanego Przemysława Krala, a jednocześnie jest posłem koalicji współtworzącej rząd (w tym ministerstwo sprawiedliwości oskarżające jego klienta) i reprezentantem ofiar tej samej afery.