Kuriozalne sceny podczas zatrzymania Piesiewicza. "Żona nadawała relacjonowała na żywo"
± Jadczak zaznaczył, że początkowo pojawiły się wątpliwości, którego śledztwa dotyczy zatrzymanie, bo osobne postępowanie w sprawie ws. nieprawidłowości podatkowych prowadzi wobec Piesiewicza Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Szybko okazało się, że chodzi o wątek katowicki, czyli sprawę Zondacrypto.
± - To jest dokładnie to śledztwo, w którym jest ten słynny zegarek, który opisaliśmy. I to właśnie tego zegarka dotyczyło przeszukanie - powiedział dziennikarz WP. Jak dodał, z jego informacji wynika, że zegarek się znalazł i został zabezpieczony. - Będzie pewnie dowodem - ocenił. Jak opowiada Jadczak, zatrzymanie Radosława Piesiewicza relacjonowała na żywo Telewizji Republika jego żona, która znajdowała się tuż obok męża - powiedział w rozmowie specjalnej, w programie "Newsroom" WP.
± Zarzuty, których spodziewa się Jadczak, dotyczą okoliczności przekazania zegarka. - Dotyczą właśnie tego, w jaki sposób mu wręczono ten zegarek i tego, co on w zamian obiecał. Czyli to tak zwana płatna protekcja, czyli powoływanie się na wpływy - mówił. I dodał, Dodał, że w tym przypadku była to protekcja nieskuteczna, bo - jak ustalili dziennikarze - żadna z obietnic składanych Przemysławowi Kralowi nie została spełniona. Zapytany, czy bez publikacji WP i TVN24 doszłoby do zatrzymania, Jadczak odpowiedział: -"Na - Na pewno by nie było bez naszej publikacji". Tempo tłumaczył względami procesowymi. publikacji.
+ Jak zauważył Jadczak, zatrzymanie Radosława Piesiewicza relacjonowała na żywo Telewizji Republika jego żona, która znajdowała się tuż obok męża. - Od razu skontaktowała się z TV Republika i na żywo relacjonowała zatrzymanie. Przedstawiała go jako Radosława Piesiewicza - tak skomentował anonimizację szefa PKOl w oświadczeniach prokuratury i ministra sprawiedliwości.
+ Zarzuty, których postawienia Piesiewiczowi spodziewa się Jadczak, dotyczą okoliczności przekazania zegarka. - Dotyczą właśnie tego, w jaki sposób mu wręczono ten zegarek i tego, co on w zamian obiecał. Czyli to tak zwana płatna protekcja, czyli powoływanie się na wpływy - mówił.
+ Tempo tłumaczył względami procesowymi.